Po sąsiedzku. Sąsiad nie płaci opłat i rosną długi we wspólnocie: co można zrobić, a czego nie wolno

Jerzy Biernacki
03.02.2026

Gdy w budynku pojawia się dług „czynszowy” (czyli zaległości w zaliczkach i opłatach na utrzymanie nieruchomości), problem rzadko dotyczy tylko jednej osoby. Wspólnota ma stałe koszty: sprzątanie, prąd na klatce, przeglądy, ubezpieczenie, wywóz odpadów, konserwacje, fundusz remontowy. Jeśli jedna (albo kilka) osób nie płaci, dziura w budżecie zaczyna być łata na łatę: późniejsze remonty, rezygnacja z napraw, podnoszenie zaliczek pozostałym albo „kredytowanie” zaległości przez tych, którzy płacą terminowo. I właśnie wtedy emocje szybują: jedni mówią „trzeba go docisnąć”, drudzy „może ma trudną sytuację”, a zarząd stoi między młotem a kowadłem.

Da się to ogarnąć, ale trzeba trzymać się dwóch prawd naraz. Pierwsza: wspólnota ma obowiązek dbać o finanse i windykować należności, bo inaczej krzywdzi wszystkich płacących. Druga: mieszkańcy nie są od „publicznego karania” dłużnika. Największe szkody w relacjach powstają wtedy, gdy windykacja miesza się z plotką, zawstydzaniem i samosądami na klatce. Poniżej masz praktyczną ścieżkę: co robić krok po kroku i jakie są granice.

Najpierw uporządkujmy pojęcia: „czynsz” w spółdzielni a opłaty we wspólnocie

Potocznie wszyscy mówią „czynsz”, ale w praktyce spotkasz dwa światy:

  • Wspólnota mieszkaniowa – właściciele lokali wpłacają zaliczki na koszty zarządu nieruchomością wspólną (i często osobno opłaty za media, jeśli są rozliczane przez wspólnotę).
  • Spółdzielnia mieszkaniowa – opłaty wynikają z członkostwa i zasad spółdzielczych; mechanika windykacji bywa podobna, ale podstawa prawna i dokumenty mogą się różnić.

W tym tekście skupiam się na realiach wspólnoty, ale część zasad „miękkich” (komunikacja, etapy działań, czego nie wolno robić mieszkańcom) pasuje też do spółdzielni.

Dlaczego zaległości jednego lokalu uderzają w wszystkich

Wspólnota nie ma „własnych pieniędzy” znikąd. Jej budżet to zrzutka właścicieli. Zaległości powodują efekt domina:

  • brakuje środków na bieżące faktury (utrzymanie, serwis, prąd, sprzątanie),
  • odkłada się naprawy, co podnosi koszty w przyszłości,
  • fundusz remontowy nie rośnie zgodnie z planem, więc remonty się przesuwają,
  • zaczyna się presja na podwyżki zaliczek dla płacących terminowo.

To dlatego wspólnota nie powinna „przymykać oka” miesiącami. Brak reakcji też jest decyzją – tylko że koszt tej decyzji ponoszą inni.

Co może (i powinien) zrobić zarząd/zarządca: sensowna windykacja w etapach

Dobre zarządzanie zaległościami to nie „od razu sąd”, ale też nie „czekamy rok”. Najlepiej działa podejście etapowe.

Etap 1: szybka reakcja i kontakt

Po pierwszej zaległości liczy się szybkość. Krótka informacja o zaległości, prośba o dopłatę i przypomnienie terminu. Część długów to zwykła pomyłka, zmiana konta, przeoczenie.

Etap 2: wezwanie do zapłaty i propozycja ugody

Jeśli zaległość rośnie, wchodzi formalniejsze pismo: kwota, okres, termin zapłaty, numer rachunku, informacja o konsekwencjach. Równolegle warto dać możliwość ugody: rozłożenie na raty, stała kwota miesięczna, harmonogram. Dla wspólnoty liczy się przepływ pieniędzy, a nie „spektakularna kara”.

Etap 3: uchwała i decyzja o drodze sądowej (jeśli dłużnik ignoruje)

Gdy nie ma kontaktu albo są puste obietnice, wspólnota powinna przejść do działań formalnych. W praktyce oznacza to przygotowanie dokumentów i skierowanie sprawy na drogę sądową po tytuł do egzekucji.

Etap 4: egzekucja

Po uzyskaniu prawomocnego tytułu wykonawczego wspólnota może kierować sprawę do komornika. To bywa skuteczne, ale bywa też trudne, gdy dłużnik nie ma dochodu, majątku albo „ucieka” w formalności. Dlatego kluczowe jest, żeby wspólnota reagowała wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy dług jest gigantyczny.

Ostateczność: przymusowa sprzedaż lokalu – kiedy w ogóle wchodzi w grę

W polskim prawie istnieje mechanizm, który w skrajnych przypadkach pozwala wspólnocie żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji. To rozwiązanie „awaryjne”, stosowane wtedy, gdy właściciel długotrwale zalega z opłatami albo rażąco i uporczywie narusza porządek domowy. Żeby do tego dojść, wspólnota musi działać zgodnie z procedurą, zwykle po uprzednich, mniej drastycznych krokach. W praktyce jest to ścieżka dla przypadków beznadziejnych: wielomiesięczne lub wieloletnie zaległości, brak kontaktu, brak woli spłaty.

Warto o tym wiedzieć nie po to, żeby straszyć sąsiada na klatce, tylko po to, żeby wspólnota rozumiała: ma narzędzia, ale to narzędzia wymagające porządnych podstaw i spokojnego prowadzenia sprawy.

Co mogą zrobić mieszkańcy – i dlaczego „publiczne piętnowanie” to zły pomysł

Mieszkańcy często chcą „pomóc” wspólnocie, ale w praktyce łatwo wtedy przekroczyć granice. Najczęstszy błąd to wywieszanie na klatce listy dłużników z nazwiskami i kwotami albo pisanie o tym na grupach osiedlowych. To niemal zawsze kończy się gorzej: konfliktem, zarzutami naruszenia prywatności i wojną, która rozsadza budynek od środka.

Co jest rozsądne i bezpieczne:

  • zgłaszanie problemu zarządowi/zarządcy i pytanie o plan działań windykacyjnych (bez żądania „ujawnijcie nazwisko”),
  • poparcie uchwał usprawniających windykację (np. zasady naliczania odsetek, koszty wezwań, upoważnienie do działań prawnych),
  • zgoda na profesjonalną obsługę prawną, jeśli długi są powtarzalne,
  • rozmowa z sąsiadem tylko wtedy, gdy relacje na to pozwalają i w stylu „czy mogę jakoś pomóc w dogadaniu rat?”, a nie „płać, bo wszyscy cierpimy”.

Czego nie robić:

  • nie publikować danych dłużnika i kwot na klatce ani w internecie,
  • nie nękać, nie grozić, nie „odcinać” samodzielnie dostępu do części wspólnych,
  • nie utrudniać życia „w ramach odwetu” (to zwykle kończy się kolejnymi sporami, a nie pieniędzmi w kasie wspólnoty).

Najbardziej dojrzała postawa mieszkańców to nacisk na procedurę, nie na upokorzenie.

Jak rozmawiać o długach na zebraniu, żeby nie rozwalić wspólnoty

Temat zaległości prawie zawsze pojawia się na zebraniu rocznym. I prawie zawsze kusi, żeby „powiedzieć wprost, kto nie płaci”. Tylko że to prosta droga do awantury. Zamiast tego lepiej rozmawiać o długach systemowo:

  • ile wynosi łączna kwota zaległości i jak się zmienia (trend),
  • ile jest lokali z zaległością do 1 miesiąca, 3 miesięcy, 6 miesięcy i powyżej (bez personaliów),
  • jakie działania windykacyjne podjęto i z jakim skutkiem,
  • jakie uchwały są potrzebne, żeby działać szybciej i skuteczniej.

Taki sposób rozmowy daje dwa efekty: mieszkańcy czują, że problem jest kontrolowany, a jednocześnie nie zamienia się zebrania w publiczny sąd nad jednym człowiekiem.

Przedawnienie i pośpiech: dlaczego „niech rośnie” to zły pomysł

Należności z tytułu opłat i zaliczek mają charakter okresowy, a to oznacza, że część roszczeń może się przedawniać szybciej, niż ludzie intuicyjnie zakładają. W praktyce wspólnota powinna działać w sposób uporządkowany i nie odkładać pozwu „na kiedyś”, jeśli dłużnik ignoruje kontakt. Nawet jeśli wspólnota liczy na poprawę sytuacji sąsiada, warto zabezpieczyć interes wszystkich płacących terminowo i przerwać bieg przedawnienia przez działania formalne.

To nie jest brak empatii. To jest odpowiedzialność za wspólne pieniądze.

Kiedy warto wybrać ugodę, a kiedy nie ma już na co czekać

Ugoda i raty mają sens, jeśli widać dobrą wolę i realną spłatę. To działa, gdy:

  • sąsiad podejmuje kontakt i mówi wprost, jaki ma problem,
  • przedstawia sensowny harmonogram,
  • pierwsza rata wpływa szybko (to najlepszy test wiarygodności),
  • jest jasne, co się dzieje, gdy raty przestaną wpływać.

Nie ma sensu przeciągać, gdy:

  • nie ma kontaktu albo są tylko obietnice bez wpłat,
  • dług rośnie miesiącami i nie ma żadnego ruchu,
  • pojawia się „gra na czas” i unikanie odpowiedzialności.

Wspólnota nie musi wybierać między sercem a rozumem. Może dać szansę na ugodę, ale jednocześnie mieć gotową ścieżkę formalną, jeśli ugoda jest fikcją.

Podsumowanie: spokojna procedura zamiast sąsiedzkiej wojny

Zaległości jednego lokalu to obciążenie dla całego budynku, więc wspólnota ma prawo i obowiązek działać. Najlepszy model to szybka reakcja, etapowa windykacja, możliwość ugody i konsekwencja, gdy dłużnik ignoruje temat. Mieszkańcy pomagają najbardziej wtedy, gdy wspierają rozwiązania systemowe i uchwały usprawniające działania zarządu, a nie wtedy, gdy próbują „zawstydzić” dłużnika. W tym sporze wygrywa procedura: cicha, konsekwentna i oparta na dokumentach. Relacje sąsiedzkie też na tym zyskują, bo emocje nie zastępują faktów.

Źródła

  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19940850388/U/D19940388Lj.pdf – ustawa o własności lokali (prawa i obowiązki właścicieli, zasady zarządu nieruchomością wspólną oraz instrumenty prawne w skrajnych przypadkach).
  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19640160093/U/D19640093Lj.pdf – Kodeks cywilny (m.in. zasady odpowiedzialności cywilnej oraz terminy przedawnienia roszczeń, w tym dla świadczeń okresowych).
  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19640430296/U/D19640296Lj.pdf – Kodeks postępowania cywilnego (postępowanie sądowe w sprawach o zapłatę oraz podstawy egzekucji po uzyskaniu tytułu wykonawczego).
  • https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20010040027/U/D20010027Lj.pdf – ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych (dla budynków spółdzielczych: zasady funkcjonowania i opłat).
  • https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/mediacja – informacje o mediacji jako polubownym sposobie rozwiązywania sporów (może mieć zastosowanie również w konfliktach we wspólnocie).
  • https://www.e-sad.gov.pl/Subpage.aspx?page_id=12 – informacje o elektronicznym postępowaniu upominawczym (EPU) jako jednej z form dochodzenia roszczeń o zapłatę.
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie