Po sąsiedzku. Zagracone mieszkanie i „zbieractwo” sąsiada – smród na klatce, robactwo, ryzyko pożaru. Jak reagować po ludzku i zgodnie z prawem

Jerzy Biernacki
16.11.2025

Zapach stęchlizny na klatce, robactwo pojawiające się w mieszkaniach obok, worki i kartony piętrzące się pod drzwiami sąsiada. Z daleka wygląda to jak „bałagan”, z bliska – jak tykająca bomba sanitarna i pożarowa. Sąsiedzi czują bezsilność: z jednej strony współczucie dla osoby, która ewidentnie nie radzi sobie z codziennością, z drugiej – strach o własne zdrowie, dzieci i cały budynek. Jak reagować na zagracone mieszkanie sąsiada tak, żeby zadbać o bezpieczeństwo, ale nie zamienić się w bezwzględnego oskarżyciela?

Zbieractwo to nie „brak ogłady”, tylko często poważne zaburzenie

W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o tzw. syndromie zbieractwa (syllogomanii). To nie jest „umiłowanie bibelotów”, tylko zaburzenie psychiczne, w którym osoba ma ogromną trudność z pozbywaniem się przedmiotów, nawet zupełnie bezwartościowych. Z czasem rzeczy zaczynają wypierać ludzi – zajmują łóżko, kuchnię, łazienkę, zasłaniają okna, uniemożliwiają normalne życie. Z pozoru „bałaganiarz” bywa tak naprawdę kimś głęboko zagubionym i chorym.

Dla sąsiadów to mało pocieszające, bo codzienność wygląda tak: fetor z mieszkania, robactwo przenoszące się na inne lokale, ryzyko pożaru, a czasem także obecność osób trzecich, które przesiadują na klatce. Warto jednak mieć z tyłu głowy, że po drugiej stronie drzwi jest człowiek, który nie „robi na złość”, tylko nie panuje nad swoim sposobem funkcjonowania. To ważne, bo wpływa na sposób komunikacji i dobór narzędzi – od rozmowy, po wsparcie psychiatryczne.

Kiedy problem sąsiada staje się zagrożeniem dla całego budynku

To, jak ktoś urządza swój prywatny pokój, jest jego sprawą – dopóki nie zaczyna to wpływać na bezpieczeństwo innych. Zagracone mieszkanie przestaje być wyłącznie „kwestią gustu”, gdy:

  • z lokalu wydobywa się silny, uporczywy fetor, który wdziera się na klatkę i do sąsiednich mieszkań,
  • pojawiają się pluskwy, karaluchy, prusaki lub inne szkodniki, które przenoszą się dalej,
  • worki, pudła i stare meble stoją na klatce schodowej, w piwnicach, na korytarzach, utrudniając swobodne przejście,
  • przedmioty gromadzone są na balkonach, loggiach, w częściach wspólnych w sposób, który zwiększa ryzyko pożaru,
  • z mieszkania dochodzą odgłosy, które mogą świadczyć o tym, że właściciel nie radzi sobie z podstawowymi potrzebami (nie wychodzi, nie je, żyje w skrajnym brudzie).

Wtedy mówimy już nie tylko o komforcie sąsiedzkim, ale o realnym zagrożeniu sanitarnym i pożarowym. Odruch „nie wtrącajmy się” przestaje być rozsądnym wyborem – bo brak reakcji może skończyć się poważnymi szkodami dla innych mieszkańców.

Pierwszy krok: spokojna, ludzka rozmowa – ale z wyczuciem

Brzmi banalnie, a bywa najtrudniejsze. Osoby z problemem zbieractwa często wstydzą się swojego mieszkania i bronią go jak twierdzy. Każda próba „zajrzenia do środka” odbierana jest jak atak. Mimo to warto zacząć właśnie od spokojnej rozmowy, najlepiej w neutralnej przestrzeni – na klatce, pod blokiem, w sklepie.

Można powiedzieć wprost, bez agresji:

  • „Martwimy się, bo z twojego mieszkania czuć bardzo intensywny zapach, a u nas pojawiły się już robaki. Czy możemy jakoś pomóc?”
  • „Na klatce stoją worki i pudła, które utrudniają przejście. W razie pożaru będzie to bardzo niebezpieczne. Czy byłaby szansa je stąd zabrać?”

Ważne, by mówić o faktach i skutkach („zapach, robactwo, bezpieczeństwo”), a nie o moralnych ocenach („syf”, „brud”, „wstyd”). Osoba, o której mowa, najpewniej i tak czuje się gorsza – dokładanie kolejnych etykiet tylko zamknie ją na rozmowę.

Zdarza się jednak, że rozmowa jest niemożliwa: sąsiad nie otwiera drzwi, wykrzykuje wulgaryzmy, wypiera problem lub reaguje agresją. Wtedy nie trzeba na siłę wracać do dialogu. Od tego momentu sensowniej jest uruchomić instytucje, które mają narzędzia prawne.

Zarządca budynku, spółdzielnia, wspólnota – zgłoszenie na piśmie

Kolejny krok to poinformowanie zarządcy budynku (wspólnoty, spółdzielni, TBS-u). Dobrze zrobić to na piśmie, podpisane przez kilku mieszkańców – im więcej osób potwierdzi problem, tym trudniej będzie go zbagatelizować. W zgłoszeniu warto opisać:

  • jak długo trwa problem (miesiące, lata),
  • jakie są jego skutki: fetor, robactwo, zalewanie korytarza ściekami, zajęcie części wspólnych,
  • jakie działania podjęli sami sąsiedzi (rozmowy, prośby),
  • w jakich miejscach składowane są przedmioty (lokal prywatny, balkon, piwnica, korytarz, klatka).

Zarządca ma szereg obowiązków – m.in. dbać o bezpieczeństwo pożarowe części wspólnych i reagować na naruszenia porządku w budynku. Może on:

  • wezwać właściciela lub najemcę do usunięcia zagrożenia (np. usunięcia gratów z klatki),
  • zawiadomić straż pożarną, straż miejską, sanepid, gdy sytuacja przekracza jego możliwości,
  • uruchomić procedury przewidziane w prawie lokalowym (np. w skrajnych sytuacjach wnioskować do sądu o sprzedaż lokalu w drodze licytacji, jeśli właściciel rażąco narusza porządek i zagraża innym).

Dobrze jest na bieżąco prosić zarządcę o informację zwrotną: jakie kroki podjął, czy zostały wystosowane pisma, czy były kontrole służb. To nie tylko nacisk, ale też dowód, że problem był zgłaszany wielokrotnie.

Sanepid, straż pożarna, straż miejska – kiedy wkraczają służby

Jeśli z mieszkania sąsiada wydobywa się fetor, pojawia się robactwo, a przedmioty wypływają na części wspólne, sprawa dotyczy już nie tylko estetyki, ale zdrowia i bezpieczeństwa. Wtedy oprócz zarządcy można (a często trzeba) powiadomić odpowiednie służby:

  • Sanepid – w sytuacji zagrożenia sanitarnego, obecności insektów, podejrzenia, że warunki w mieszkaniu zagrażają zdrowiu mieszkańca i sąsiadów. Inspektorzy mogą nakazać przeprowadzenie dezynsekcji, deratyzacji czy uprzątnięcia lokalu, a w razie potrzeby nałożyć sankcje.
  • Państwowa Straż Pożarna / straż miejska – gdy sterty przedmiotów stoją na klatce schodowej, w piwnicach, na korytarzach lub balkonach, utrudniając ewakuację i zwiększając ryzyko pożaru. Przepisy przeciwpożarowe wprost zakazują składowania materiałów palnych i zastawiania dróg ewakuacji w częściach wspólnych budynków.
  • Policja lub straż miejska – gdy dochodzi do naruszenia porządku publicznego, np. sąsiad wyrzuca śmieci przez okno, zalewa korytarz brudną wodą, dopuszcza się zachowań agresywnych wobec innych mieszkańców.

Warto dokumentować sytuację – robić zdjęcia części wspólnych (ale bez naruszania prywatności wewnątrz mieszkania), notować daty i skutki problemu. Dla służb to konkretne dowody, że nie chodzi o jednorazowy incydent, ale o ciągły stan zagrożenia.

Gdy w grę wchodzi zdrowie psychiczne i bezradność życiowa

Zdarzają się sytuacje, w których właściciel zagraconego mieszkania jest osobą starszą, schorowaną, samotną albo z wyraźnymi objawami zaburzeń psychicznych. Nie wychodzi z domu, zaniedbuje siebie, nie reaguje na prośby i wezwania. W takim przypadku interwencja „administracyjna” może nie wystarczyć – potrzebne jest włączenie systemu ochrony zdrowia psychicznego i pomocy społecznej.

Można wówczas:

  • zgłosić sytuację do ośrodka pomocy społecznej z informacją, że sąsiad prawdopodobnie nie radzi sobie z podstawowymi czynnościami życiowymi,
  • poinformować lekarza rodzinnego (jeśli wiadomo, gdzie się leczy),
  • opisać w zgłoszeniu do służb nie tylko bałagan, ale i niepokojące zachowania: dezorientację, agresję, brak reakcji na prośby, podejrzenie, że osoba nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.

Polskie prawo przewiduje możliwość badania psychiatrycznego bez zgody osoby, jeśli jej zachowanie wskazuje, że zagraża swojemu życiu lub życiu i zdrowiu innych albo nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. To ostateczność, ale w skrajnych przypadkach może uratować życie i sąsiadowi, i całemu budynkowi.

Czego nie robić, nawet jeśli emocje biorą górę

Lata życia obok mieszkania-śmietnika potrafią doprowadzić do szału. Nietrudno wtedy o pomysły, które z prawnym rozwiązaniem problemu nie mają wiele wspólnego. Warto unikać przede wszystkim:

  • samodzielnego „wdzierania się” do mieszkania, żeby je posprzątać – to naruszenie miru domowego, a także potencjalne narażenie na kontakt z niebezpiecznymi substancjami,
  • upubliczniania zdjęć sąsiada lub wnętrza mieszkania w internecie „dla nagłośnienia sprawy” – łatwo wtedy przejść z roli pokrzywdzonego w rolę naruszającego dobra osobiste,
  • straszenia sąsiada przemocą („jak tego nie uprzątniesz, to cię stąd wyniesiemy”) – nawet jeśli jest się skrajnym zdesperowanym, to ślepa uliczka,
  • rozpowszechniania plotek i oskarżeń bez oparcia w faktach – zamiast tego lepiej skupić się na oficjalnych zgłoszeniach i dokumentowaniu rzeczywistych, sprawdzonych zdarzeń.

Emocje są zrozumiałe, ale właśnie dlatego warto przekierować energię w stronę działań, które mają szansę przynieść realny efekt: zgłoszeń do zarządcy, służb, pomocy społecznej. Złość na sąsiada nie rozwiąże problemu, a może zaszkodzić tobie.

Po sąsiedzku – z empatią, ale i z jasno postawionymi granicami

Zagracone mieszkanie sąsiada to jeden z najtrudniejszych sąsiedzkich problemów. Łączy w sobie wątek zdrowia psychicznego, biedy, bezradności z bardzo konkretnymi zagrożeniami: pożar, robactwo, fetor, obniżenie jakości życia całego bloku. Łatwo wpaść w skrajności – albo w totalną obojętność („nie wtrącam się”), albo w bezlitosny ostracyzm.

Zdrowa postawa leży gdzieś pośrodku. Nie trzeba udawać terapeutów ani „dobrych wujków”, którzy przyjmą na siebie cały ciężar sytuacji. Ale można:

  • spróbować spokojnej rozmowy,
  • zgłosić problem zarządcy,
  • powiadomić sanepid, straż pożarną, straż miejską, gdy zagrożone jest zdrowie i bezpieczeństwo,
  • uruchomić pomoc społeczną i – w razie potrzeby – system ochrony zdrowia psychicznego,
  • zadbać też o własne granice i komfort, nie biorąc na siebie roli jedynego „ratownika”.

Po sąsiedzku nie oznacza „za wszelką cenę miło i cicho”, ale też nie „wojna totalna o każdy worek śmieci”. Chodzi o to, by potrafić powiedzieć: „Do tego momentu mogę zrozumieć, że masz problem. Od tego momentu muszę zareagować, bo zagrożone jest wspólne bezpieczeństwo”.

Źródła

1. https://www.gov.pl/web/psse-swidwin/syllogomania---patologiczne-zbieractwo – artykuł Państwowej Inspekcji Sanitarnej wyjaśniający, czym jest syllogomania (patologiczne zbieractwo), jakie są jej skutki i dlaczego wymaga pomocy specjalistycznej.

2. https://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news-plaga-pluskiew-i-karaluchow-zbieracz-daje-sie-we-znaki-sasia%2CnId%2C7932735 – tekst opisujący konsekwencje zbieractwa dla sąsiadów (robactwo, fetor) oraz możliwe działania spółdzielni i służb w przypadku uciążliwego lokatora.

3. https://www.gov.pl/web/kgpsp/bezpieczenstwo-w-budynku-mieszkalnym – materiały Komendy Głównej PSP omawiające zasady bezpieczeństwa pożarowego w budynkach mieszkalnych, w tym zakaz składowania łatwopalnych przedmiotów i zastawiania dróg ewakuacji.

4. https://strazacki.pl/wiadomosci/przechowywanie-przedmiotow-na-klatkach-schodowych-obowiazujace-przepisy – opracowanie dotyczące przechowywania przedmiotów na klatkach schodowych i wynikających z tego konsekwencji prawnych oraz kar finansowych.

5. https://lexlege.pl/ustawa-o-ochronie-zdrowia-psychicznego/art-21/ – omówienie art. 21 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, który pozwala na badanie psychiatryczne bez zgody osoby, gdy jej zachowanie zagraża życiu lub zdrowiu lub uniemożliwia zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych.

6. https://morizon.pl/blog/uciazliwy-sasiad-jak-powstrzymac-jego-dzialania/ – poradnik opisujący, jakie kroki można podjąć wobec uciążliwego sąsiada: od rozmowy, przez interwencję zarządcy, po działanie służb i możliwe środki prawne.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie