
Zapach stęchlizny na klatce, robactwo pojawiające się w mieszkaniach obok, worki i kartony piętrzące się pod drzwiami sąsiada. Z daleka wygląda to jak „bałagan”, z bliska – jak tykająca bomba sanitarna i pożarowa. Sąsiedzi czują bezsilność: z jednej strony współczucie dla osoby, która ewidentnie nie radzi sobie z codziennością, z drugiej – strach o własne zdrowie, dzieci i cały budynek. Jak reagować na zagracone mieszkanie sąsiada tak, żeby zadbać o bezpieczeństwo, ale nie zamienić się w bezwzględnego oskarżyciela?
W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o tzw. syndromie zbieractwa (syllogomanii). To nie jest „umiłowanie bibelotów”, tylko zaburzenie psychiczne, w którym osoba ma ogromną trudność z pozbywaniem się przedmiotów, nawet zupełnie bezwartościowych. Z czasem rzeczy zaczynają wypierać ludzi – zajmują łóżko, kuchnię, łazienkę, zasłaniają okna, uniemożliwiają normalne życie. Z pozoru „bałaganiarz” bywa tak naprawdę kimś głęboko zagubionym i chorym.
Dla sąsiadów to mało pocieszające, bo codzienność wygląda tak: fetor z mieszkania, robactwo przenoszące się na inne lokale, ryzyko pożaru, a czasem także obecność osób trzecich, które przesiadują na klatce. Warto jednak mieć z tyłu głowy, że po drugiej stronie drzwi jest człowiek, który nie „robi na złość”, tylko nie panuje nad swoim sposobem funkcjonowania. To ważne, bo wpływa na sposób komunikacji i dobór narzędzi – od rozmowy, po wsparcie psychiatryczne.
To, jak ktoś urządza swój prywatny pokój, jest jego sprawą – dopóki nie zaczyna to wpływać na bezpieczeństwo innych. Zagracone mieszkanie przestaje być wyłącznie „kwestią gustu”, gdy:
Wtedy mówimy już nie tylko o komforcie sąsiedzkim, ale o realnym zagrożeniu sanitarnym i pożarowym. Odruch „nie wtrącajmy się” przestaje być rozsądnym wyborem – bo brak reakcji może skończyć się poważnymi szkodami dla innych mieszkańców.
Brzmi banalnie, a bywa najtrudniejsze. Osoby z problemem zbieractwa często wstydzą się swojego mieszkania i bronią go jak twierdzy. Każda próba „zajrzenia do środka” odbierana jest jak atak. Mimo to warto zacząć właśnie od spokojnej rozmowy, najlepiej w neutralnej przestrzeni – na klatce, pod blokiem, w sklepie.
Można powiedzieć wprost, bez agresji:
Ważne, by mówić o faktach i skutkach („zapach, robactwo, bezpieczeństwo”), a nie o moralnych ocenach („syf”, „brud”, „wstyd”). Osoba, o której mowa, najpewniej i tak czuje się gorsza – dokładanie kolejnych etykiet tylko zamknie ją na rozmowę.
Zdarza się jednak, że rozmowa jest niemożliwa: sąsiad nie otwiera drzwi, wykrzykuje wulgaryzmy, wypiera problem lub reaguje agresją. Wtedy nie trzeba na siłę wracać do dialogu. Od tego momentu sensowniej jest uruchomić instytucje, które mają narzędzia prawne.
Kolejny krok to poinformowanie zarządcy budynku (wspólnoty, spółdzielni, TBS-u). Dobrze zrobić to na piśmie, podpisane przez kilku mieszkańców – im więcej osób potwierdzi problem, tym trudniej będzie go zbagatelizować. W zgłoszeniu warto opisać:
Zarządca ma szereg obowiązków – m.in. dbać o bezpieczeństwo pożarowe części wspólnych i reagować na naruszenia porządku w budynku. Może on:
Dobrze jest na bieżąco prosić zarządcę o informację zwrotną: jakie kroki podjął, czy zostały wystosowane pisma, czy były kontrole służb. To nie tylko nacisk, ale też dowód, że problem był zgłaszany wielokrotnie.
Jeśli z mieszkania sąsiada wydobywa się fetor, pojawia się robactwo, a przedmioty wypływają na części wspólne, sprawa dotyczy już nie tylko estetyki, ale zdrowia i bezpieczeństwa. Wtedy oprócz zarządcy można (a często trzeba) powiadomić odpowiednie służby:
Warto dokumentować sytuację – robić zdjęcia części wspólnych (ale bez naruszania prywatności wewnątrz mieszkania), notować daty i skutki problemu. Dla służb to konkretne dowody, że nie chodzi o jednorazowy incydent, ale o ciągły stan zagrożenia.
Zdarzają się sytuacje, w których właściciel zagraconego mieszkania jest osobą starszą, schorowaną, samotną albo z wyraźnymi objawami zaburzeń psychicznych. Nie wychodzi z domu, zaniedbuje siebie, nie reaguje na prośby i wezwania. W takim przypadku interwencja „administracyjna” może nie wystarczyć – potrzebne jest włączenie systemu ochrony zdrowia psychicznego i pomocy społecznej.
Można wówczas:
Polskie prawo przewiduje możliwość badania psychiatrycznego bez zgody osoby, jeśli jej zachowanie wskazuje, że zagraża swojemu życiu lub życiu i zdrowiu innych albo nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. To ostateczność, ale w skrajnych przypadkach może uratować życie i sąsiadowi, i całemu budynkowi.
Lata życia obok mieszkania-śmietnika potrafią doprowadzić do szału. Nietrudno wtedy o pomysły, które z prawnym rozwiązaniem problemu nie mają wiele wspólnego. Warto unikać przede wszystkim:
Emocje są zrozumiałe, ale właśnie dlatego warto przekierować energię w stronę działań, które mają szansę przynieść realny efekt: zgłoszeń do zarządcy, służb, pomocy społecznej. Złość na sąsiada nie rozwiąże problemu, a może zaszkodzić tobie.
Zagracone mieszkanie sąsiada to jeden z najtrudniejszych sąsiedzkich problemów. Łączy w sobie wątek zdrowia psychicznego, biedy, bezradności z bardzo konkretnymi zagrożeniami: pożar, robactwo, fetor, obniżenie jakości życia całego bloku. Łatwo wpaść w skrajności – albo w totalną obojętność („nie wtrącam się”), albo w bezlitosny ostracyzm.
Zdrowa postawa leży gdzieś pośrodku. Nie trzeba udawać terapeutów ani „dobrych wujków”, którzy przyjmą na siebie cały ciężar sytuacji. Ale można:
Po sąsiedzku nie oznacza „za wszelką cenę miło i cicho”, ale też nie „wojna totalna o każdy worek śmieci”. Chodzi o to, by potrafić powiedzieć: „Do tego momentu mogę zrozumieć, że masz problem. Od tego momentu muszę zareagować, bo zagrożone jest wspólne bezpieczeństwo”.
1. https://www.gov.pl/web/psse-swidwin/syllogomania---patologiczne-zbieractwo – artykuł Państwowej Inspekcji Sanitarnej wyjaśniający, czym jest syllogomania (patologiczne zbieractwo), jakie są jej skutki i dlaczego wymaga pomocy specjalistycznej.
2. https://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news-plaga-pluskiew-i-karaluchow-zbieracz-daje-sie-we-znaki-sasia%2CnId%2C7932735 – tekst opisujący konsekwencje zbieractwa dla sąsiadów (robactwo, fetor) oraz możliwe działania spółdzielni i służb w przypadku uciążliwego lokatora.
3. https://www.gov.pl/web/kgpsp/bezpieczenstwo-w-budynku-mieszkalnym – materiały Komendy Głównej PSP omawiające zasady bezpieczeństwa pożarowego w budynkach mieszkalnych, w tym zakaz składowania łatwopalnych przedmiotów i zastawiania dróg ewakuacji.
4. https://strazacki.pl/wiadomosci/przechowywanie-przedmiotow-na-klatkach-schodowych-obowiazujace-przepisy – opracowanie dotyczące przechowywania przedmiotów na klatkach schodowych i wynikających z tego konsekwencji prawnych oraz kar finansowych.
5. https://lexlege.pl/ustawa-o-ochronie-zdrowia-psychicznego/art-21/ – omówienie art. 21 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, który pozwala na badanie psychiatryczne bez zgody osoby, gdy jej zachowanie zagraża życiu lub zdrowiu lub uniemożliwia zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych.
6. https://morizon.pl/blog/uciazliwy-sasiad-jak-powstrzymac-jego-dzialania/ – poradnik opisujący, jakie kroki można podjąć wobec uciążliwego sąsiada: od rozmowy, przez interwencję zarządcy, po działanie służb i możliwe środki prawne.