Prawo do naprawy: od jednorazowości do kultury serwisowania i reużycia

Redakcja
03.10.2025

Jeszcze dekadę temu „naprawa” kojarzyła się z pasją majsterkowicza albo z koniecznością w czasach niedoboru. Dziś wraca jako twarda polityka publiczna, gospodarka lokalna i element zdrowego rozsądku. Unia Europejska przyjęła przepisy, które mają sprawić, że naprawić będzie równie łatwo, co wymienić. To nie jest tylko kwestia ekologii—to także walka o portfele konsumentów, odporność łańcuchów dostaw, miejsca pracy w serwisach oraz koniec projektowania produktów jak „zamkniętych skrzynek” bez dostępu do części i dokumentacji. W felietonie biorę na warsztat kulturową zmianę: dlaczego prawo do naprawy może nam wszystkim wyjść na dobre, pod warunkiem że nie zatrzymamy się na deklaracjach.

Co konkretnie zmienia unijne „prawo do naprawy”

W 2024 r. instytucje UE sfinalizowały dyrektywę, której cel jest zwięzły: gdy sprzęt da się naprawić, konsumenci mają mieć realną możliwość i sensowną motywację, by to zrobić. Przepisy przewidują m.in. ułatwiony dostęp do części zamiennych i informacji serwisowych, zakaz praktyk blokujących naprawę (także „cyfrowych” przeszkód), wzorce umów na naprawę oraz platformy, które ułatwią znalezienie lokalnych serwisów i produktów odnowionych. Co ważne, po naprawie w okresie gwarancji ma się wydłużać czas ochrony—zachęta, by nie wymieniać odruchowo na nowe. Formalne przyjęcie dyrektywy przez Radę zakończyło proces legislacyjny; państwa członkowskie muszą wdrożyć przepisy do prawa krajowego i zacząć je stosować w przewidzianym terminie. To oznacza, że wkrótce „naprawialność” przestanie być fanaberią producenta, a stanie się rynkowym standardem.

ESPR, czyli „kręgosłup” dla projektowania naprawialnych produktów

Równolegle wchodzi w życie unijne rozporządzenie o ekoprojekcie dla zrównoważonych produktów (ESPR). Brzmi technicznie, ale to on decyduje, jak mają być projektowane urządzenia: by łatwiej je było rozebrać, wymienić część, zaktualizować, a nie wyrzucić. ESPR zastępuje starą dyrektywę ekoprojektu, poszerzając zasady z samej energooszczędności na trwałość, demontaż, dostępność oprogramowania, a w przyszłości także paszporty produktowe. To podejście „od początku do końca”: od projektu, przez sprzedaż i serwis, aż po drugi obieg.

Dlaczego to się opłaca: od rachunku domowego po klimat

Z perspektywy gospodarstwa domowego rachunek jest prosty: jeśli ekran w laptopie, pompa w zmywarce czy bateria w smartfonie daje się wymienić za ułamek ceny nowego sprzętu—wygrywasz. Z perspektywy gospodarki i klimatu wygranych jest więcej. Każdy produkt to zakumulowana energia i emisje. Naprawa „odsuwa w czasie” zakup nowego wyrobu, redukując popyt na surowce i energię zużytą w produkcji. Europejska Agencja Środowiska od lat podkreśla, że działania cyrkularne (naprawa, odnowa, ponowne użycie) są jednym z najbardziej niedoszacowanych, a skutecznych narzędzi redukcji emisji. Jeśli chcemy domknąć obiegi materiałowe i zmniejszyć ślad węglowy, prawo do naprawy to dźwignia pierwszego rzędu.

„Zamek na śruby” i inne bariery: co dotąd psuło naprawialność

Przez lata producenci bronili „integralności” urządzeń nie tylko argumentami o bezpieczeństwie, ale i barierami w praktyce: klejone baterie, śruby „security”, brak schematów, oprogramowanie parujące części i unieważniające naprawy „poza autoryzacją”. Dla konsumenta oznaczało to drogi, często wyłączny serwis fabryczny, a dla niezależnych warsztatów—szklany sufit. Nowe prawo uderza właśnie w te „niewidzialne murki”: ma być dostęp do części i informacji, a praktyki software’owe mają przestać być narzędziem wykluczenia naprawy. To rewolucja cicha, ale zasadnicza: otwiera rynek usług, obniża ceny napraw i—co ważne—odbiera moralne alibi idei projektowania produktu jako jednorazówki.

Francuski indeks naprawialności: lekcja z praktyki

Francja poszła o krok dalej: już od 2021 r. wymaga, by na części sprzętów widniał indeks naprawialności—ocena w skali 1–10, która mówi wprost, czy urządzenie jest do naprawy przyjazne, czy w praktyce jednorazowe. To potężna informacja przy półce sklepowej: obok ceny i klasy energetycznej pojawia się sygnał „czy będziesz skazany na serwis fabryczny i części po miesiącach oczekiwania”. Indeks w kolejnych latach przechodzi w kierunku wskaźnika trwałości, który uwzględnia nie tylko możliwość naprawy, ale i odporność na zużycie. Czy system jest idealny? Nie. Ale uczciwie przesuwa odpowiedzialność: producent musi udowodnić naprawialność i ją komunikować, a nie tylko opowiadać o „jakości”.

„Serwis jest nowym handlem detalicznym”: lokalna gospodarka na plus

Naprawialność to także konkretna gospodarka: punkty serwisowe, sklepy z częściami, warsztaty odnowy, kooperatywy „repair café”, szkolenia zawodowe. To miejsca pracy niewywiezione do innego kraju, bo naprawy mają sens blisko użytkownika. W logice samorządowej—im więcej napraw, tym mniej elektrośmieci i mniejsze koszty systemu gospodarki odpadami. Dla MŚP to także okazja, by poszerzać ofertę: wynajem rzeczy zamiast sprzedaży, pakiety serwisowe, programy odkupu i „refurbish”. Zamiast jednorazowego zysku—relacja i przychód powtarzalny.

„Ale ja chcę po prostu, żeby działało”: jak konsument może korzystać z prawa do naprawy

Po pierwsze: pytać przy zakupie. Czy bateria jest wymienialna? Jak długo będą dostępne części? Czy jest dokumentacja serwisowa? Ile kosztuje typowa naprawa (ekran, zawias, pompa, płyta główna)?—to nie są „dziwne” pytania. W nowym paradygmacie to standard.
Po drugie: żądać naprawy w gwarancji. Jeżeli wada jest usuwalna, wybór naprawy zamiast wymiany przynosi dodatkową korzyść: przedłużenie ochrony. To się realnie opłaca, zwłaszcza w sprzętach z „chorobami wieku dziecięcego”.
Po trzecie: wspierać lokalnych serwisantów. Nowe przepisy mają ułatwić dostęp do informacji i części; to moment, by dać pracę rzemiosłu, które było długo spychane na margines przez zamknięte ekosystemy napraw.

„Bezpieczeństwo” kontra naprawa: gdzie jest sensowna granica

Najpoważniejszy argument przeciw otwieraniu urządzeń brzmi: bezpieczeństwo użytkownika i zgodność z normami. To prawda, że są naprawy, których nie należy wykonywać „w garażu” bez kompetencji (np. układy wysokiego napięcia, hamulce w pojazdach, sprzęt medyczny). Ale między „naprawi każdy wszystko” a „nie naprawi nikt nic” jest ogromna przestrzeń. Ucywilizowanie rynku—certyfikowani serwisanci, jawne dokumentacje, dostęp do oryginalnych i zamiennych części, obowiązkowe testy po naprawie—zmniejsza ryzyko zamiast je zwiększać. Nowe prawo nie sankcjonuje fuszerek; ustawia za to rozsądne warunki, w których naprawa nie jest sztucznie utrudniana.

Co to znaczy „projektować pod naprawę” w praktyce

Dla producenta to nie tylko kwestia śrubek zamiast kleju. To krótkie procedury demontażu (ile kroków do baterii?), standardowe łączniki, kodowanie części tak, by pasowały (bez nieuzasadnionego parowania mikroczipem), modularność (wymieniasz moduł aparatu, nie cały telefon), przewidziana dostępność firmware’u i sterowników, kompatybilność części w kilku generacjach. Wreszcie—uczciwa polityka cenowa części: jeśli nowa płyta kosztuje 90% urządzenia, to jest pozorny wybór. ESPR oraz towarzyszące akty wykonawcze mogą wymuszać takie rozwiązania; rynek szybko doceni tych, którzy zrobią to dobrze, bo „naprawialność” to nowa przewaga konkurencyjna.

Szkoła, biblioteka, dom kultury: gdzie uczyć naprawy

Kultura naprawy zaczyna się od doświadczenia. Warsztaty w szkołach (bezpieczeństwo pracy, podstawy lutowania, wymiana baterii, konserwacja roweru), „repair cafés” w bibliotekach i domach kultury, lokalne mapy serwisów z ocenami od mieszkańców—te proste inicjatywy zdejmują aurę „magii” z napraw i dają poczucie sprawczości. Nawet jeśli nie każdy zostanie serwisantem, to każdy może stać się świadomym nabywcą, który patrzy dalej niż do daty końca gwarancji.

Polski kontekst: od strategii do praktyki

Wdrożenie unijnych reguł to zawsze dwie prędkości: prawo i praktyka. Oprócz transpozycji przepisów potrzebne będą: jasne wytyczne dla sprzedawców (jak informować o naprawie, kiedy wydłuża się ochrona), wsparcie dla serwisów w dostępie do informacji technicznej, kontrola rynku (czy nie ma „software’owych barykad”), a także kampanie informacyjne. To ważne, by konsumenci wiedzieli, że naprawa to nie „gorsza opcja”—wręcz przeciwnie, często lepsza: tańsza, szybsza i przyjaźniejsza dla środowiska. Samorządy mogą dorzucić swoją cegiełkę, promując lokalne punkty napraw i organizując cykliczne wydarzenia z bezpłatną diagnozą sprzętu.

Drugi obieg w wersji „pro”: od sprzętów odnowionych do paszportów produktowych

Rynek „refurbished”—sprzętu odnowionego z gwarancją—rośnie, bo nie każdy musi kupować fabrycznie nowe. W perspektywie ESPR i planowanych paszportów produktowych (cyfrowe karty z kluczowymi danymi o urządzeniu, jego częściach i serwisie) uczciwa odnowa będzie jeszcze łatwiejsza do zweryfikowania. Zaufanie w tym segmencie buduje transparentność: ile cykli ma bateria, co wymieniono, jakie testy wykonano po naprawie, jaka jest gwarancja. To już nie „okazja z portalu ogłoszeniowego”, ale normalna oferta detaliczna z fakturą i odpowiedzialnością sprzedawcy.

Na koniec: „mniej rzeczy, ale lepszych”—i dłużej z nami

Prawo do naprawy nie ma sensu bez kultury naprawy. Jeśli wciąż będziemy traktować sprzęt jako modny gadżet „na sezon”, najdoskonalsze regulacje rozbiją się o mur obojętności. Ale jeśli zaczniemy zadawać inne pytania („jak to rozebrać?”, „jakie są części?”, „kto to naprawi u mnie w mieście?”), szybko zobaczymy skutki: mniej elektrośmieci, mniej impulsowych zakupów, więcej pieniędzy w lokalnych firmach i zwyczajna satysfakcja z przedłużenia życia rzeczy. To powrót do normalności, który—paradoksalnie—jest dziś rewolucją.

Autor: Grzegorz Wiśniewski, red. naczelny Mindly.pl,  CEO Soluma Group, CEO Soluma Interactive.

 

Źródła

1) https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2024/05/30/circular-economy-council-gives-final-approval-to-right-to-repair-directive/ — Rada UE: oficjalny komunikat o ostatecznym przyjęciu dyrektywy „Right to Repair”.
2) https://www.consilium.europa.eu/en/policies/right-to-repair-products/ — Strona Rady UE: omówienie nowych zasad naprawy; daty wejścia w życie i transpozycji.
3) https://www.europarl.europa.eu/news/en/press-room/20240419IPR20590/right-to-repair-making-repair-easier-and-more-appealing-to-consumers — Parlament Europejski: nota prasowa o celach i mechanizmach dyrektywy (części zamienne, informacje serwisowe, platformy napraw). 
4) https://commission.europa.eu/energy-climate-change-environment/standards-tools-and-labels/products-labelling-rules-and-requirements/ecodesign-sustainable-products-regulation_en — Komisja Europejska: Ecodesign for Sustainable Products Regulation (ESPR)—cele, zakres, rola w rynku UE.
5) https://eur-lex.europa.eu/eli/reg/2024/1781/oj/eng — EUR-Lex: tekst Rozporządzenia (UE) 2024/1781 ustanawiającego ramy ekoprojektu dla zrównoważonych produktów.
6) https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php — (kontekst ogólny) Statystyki UE; oraz: https://environment.ec.europa.eu/strategy/circular-economy_en — strategia gospodarki o obiegu zamkniętym; wpływ działań cyrkularnych. (materiał przekrojowy KE). 
7) https://www.eea.europa.eu/en/analysis/publications/capturing-the-climate-change-mitigation-benefits-of-circular-economy-and-waste-sector-policies-and-measures — Europejska Agencja Środowiska: jak działania cyrkularne (w tym naprawy) wspierają redukcję emisji. 
8) https://www.ecologie.gouv.fr/politiques-publiques/indice-reparabilite — Francuski rząd: oficjalne informacje o indeksie naprawialności (skala 1–10, kategorie produktów).
9) https://www.economie.gouv.fr/particuliers/mes-droits-conso/bien-consommer/tout-savoir-sur-lindice-de-reparabilite — Ministerstwo Gospodarki Francji: przewodnik dla konsumentów nt. indeksu naprawialności. 
10) https://www.eea.europa.eu/en/circularity/thematic-metrics/business/data-on-products-evaluated-against-the-french-repairability-index-1 — EEA: dane i wnioski dotyczące francuskiego indeksu (oraz przejścia ku indeksowi trwałości). 

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie