
"W jawach sennych rzeczy nabierają cielesnej realności większej niż w prawdziwym świecie, a przecież przez to nie stają się namacalne."
Agis z Cyreny "Bajka o tytanach i herosach– czyli jak zostać genialnym czytelnikiem"
Sen zwykle traktujemy jak przerwę w myśleniu. To błąd. Sen nie wyłącza myślenia, lecz zmienia jego tryb.
Potoczny podział wydaje się prosty: myślenie należy do jawy, kontroli, logiki, świadomego prowadzenia tematu i kontaktu z rzeczywistością. Sen należy do nocy, obrazów, chaosu, braku kontroli i oderwania od świata.
Ten podział wygląda przekonująco tylko wtedy, gdy nie patrzymy zbyt dokładnie.
Myślenie na jawie wcale nie jest stale kontrolowane. Bardzo często nie przypomina uporządkowanego rozwiązywania zadania, lecz strumień: skojarzeń, wspomnień, obrazów, emocji, wewnętrznych rozmów, przewidywań, lęków, planów, urwanych zdań i nagłych przeskoków uwagi. Człowiek nie kontroluje przez cały dzień tematu swoich myśli. Myśli często same płyną.
Z drugiej strony sen nie zawsze jest całkowitym brakiem kontroli. Półsen, sen świadomy i poranne powroty do snu pokazują, że można czasem zachować część świadomości, wpływać na sen, obserwować jego rozwój albo wracać do sennej sceny bez pełnego wejścia w zwykłą jawę.
Nie działa więc podział: myślenie to kontrola, sen to brak kontroli. Nie działa też podział: jawa to kontakt z rzeczywistością, sen to oderwanie od rzeczywistości. Na jawie również można odpłynąć w myśleniu tak mocno, że aktualne otoczenie schodzi na dalszy plan. We śnie z kolei bodźce z ciała i świata nadal mogą wpływać na treść snu.
Podstawowa teza brzmi więc tak: sen nie jest przeciwieństwem myślenia. Sen jest jednym z trybów myślenia.
Ta teza ma sens tylko wtedy, gdy myślenia nie zawężamy do językowych zdań, akademickiego wywodu albo świadomego rozwiązywania problemu.
Myśleniem nazywam tu nie każde przetwarzanie biologiczne, lecz proces organizowania doświadczenia: tworzenia modeli sytuacji, przewidywań, obrazów, emocji, reakcji i możliwych działań. Trawienie, prosty odruch czy regulacja temperatury nie muszą być myśleniem. Chodzi o te procesy, w których organizm rozpoznaje, porządkuje, przewiduje, odtwarza, wyobraża sobie albo przygotowuje reakcję wobec jakiegoś układu znaczeń.
Ta definicja nie rozszerza myślenia dowolnie. Ma tylko odróżnić myślenie od samego językowego rozumowania i pokazać, że organizowanie doświadczenia może odbywać się także obrazem, emocją, ciałem i sceną.
Nie chodzi więc o to, że każdy sen jest rozumowaniem. Sen nie musi być logicznym wywodem, aby należeć do rodziny myślenia. Wystarczy, że organizuje treść, znaczenie, reakcję i możliwy przebieg sytuacji. W tym sensie wykonuje pracę, którą zwykle przypisujemy myśleniu, tylko w innym trybie.
Myślenie może mieć postać słów, ale nie musi. Może być obrazem, napięciem, lękiem, sceną, wspomnieniem, przewidywaniem, impulsem, rozpoznaniem sytuacji albo wyobrażoną rozmową. Może mówić, ale może też pokazywać. Może być zdaniem, ale może być ruchem uwagi, reakcją ciała albo poczuciem zagrożenia.
Człowiek nie myśli wyłącznie wtedy, gdy układa zdania. Myśli także wtedy, gdy przewiduje przebieg rozmowy, rozpoznaje czyjąś intencję, wyobraża sobie drogę, czuje, że coś jest niebezpieczne, porównuje możliwe decyzje albo odtwarza sytuację z pamięci.
W tym szerokim sensie sen należy do rodziny procesów myślenia. Jest działaniem organizmu, które organizuje doświadczenie w postaci obrazów, scen, emocji, napięć, głosów, zapachów, zagrożeń, pragnień, przestrzeni i możliwych działań.
Najkrótsza formuła tej tezy brzmi: sen to myślenie w trybie przeżywanej treści.
Na jawie treść częściej zachowuje dystans reprezentacji. Myślę o czymś, wyobrażam to sobie, przypominam, rozważam, planuję. We śnie treść częściej przejmuje funkcję przeżywanej sytuacji. Nie tylko myślę o pożarze, ale jestem w pożarze. Nie tylko przypominam sobie głos, ale ktoś do mnie mówi. Nie tylko wiem, czym jest dym, ale czuję dym jako element sceny.
Nie jest to granica absolutna. Wyobraźnia na jawie także może być silna, sceniczna i zanurzeniowa. Można na jawie tak wejść we wspomnienie, przewidywanie albo wyobrażoną rozmowę, że aktualne otoczenie schodzi na dalszy plan. Można patrzeć i nie widzieć. Słyszeć i nie rejestrować sensu. Czytać i nagle zorientować się, że oczy przeszły po tekście, ale myślenie było gdzie indziej.
A jednak sen częściej przesuwa treść w stronę sytuacji przeżywanej. Na jawie można pomyśleć: „dym”. To może być słowo, pojęcie albo słabe wspomnienie zapachu. We śnie dym może stać się obecnością: zapachem, dusznością, ciemnością, zagrożeniem, paniką, potrzebą ucieczki, napięciem ciała.
Sen nie tylko przywołuje pojęcie dymu. Potrafi zorganizować doświadczenie tak, jakby dym był obecny. Krócej: sen może zrobić dym.
Dlatego sen nie musi być uboższą wersją myślenia. W pewnych aspektach może być silniejszy. Może słabiej trzymać się dziennej kontroli, ale mocniej konkretyzować doświadczenie. Może nie być wierny rzeczywistości, ale potrafi wytworzyć przeżycie o dużej sile zmysłowej i emocjonalnej.
Na jawie często pamiętamy znak rzeczy. We śnie organizm potrafi odtworzyć jej obecność.
Treścią nazywam tu nie tylko fabułę albo wyraźny obraz. Treścią może być każde ukształtowanie przeżycia: scena, emocja, napięcie, ruch, głos, zapach, poczucie obecności, problem, lęk, przestrzeń albo kierunek uwagi.
Nie każdy sen musi być filmem. Nie każdy sen musi mieć logiczną akcję. Czasem może zostać tylko atmosfera, napięcie, niejasny obraz, poczucie obecności, fragment rozmowy albo trudna do nazwania emocja. Ale jeśli mówimy o śnieniu jako przeżyciu, musi istnieć jakieś ukształtowanie. Bez tego można mówić co najwyżej o śnie jako stanie fizjologicznym, nie o śnieniu jako doświadczeniu.
Treść nie jest dodatkiem do snu. Jest sposobem, w jaki konkretny sen się organizuje. Sen o pożarze nie jest neutralnym snem z doklejonym pożarem, lecz śnieniem-pożaru: przeżyciem ukształtowanym przez ogień, dym, napięcie, lęk albo potrzebę ucieczki.
Nie trzeba więc traktować treści snu jak osobnego przedmiotu. Wystarczy widzieć ją jako sposób organizacji samego śnienia.
Między myśleniem na jawie, wyobraźnią, półsnem i snem nie ma jednej ostrej granicy. Są raczej suwaki.
Pierwszy suwak to kontrola.
Nie można powiedzieć: myślenie jest kontrolowane, a sen nie. Myślenie na jawie często samo płynie. Z kolei sen może czasem zawierać kontrolę, szczególnie w półśnie albo śnie świadomym.
Można powiedzieć ostrożniej: na jawie suwak kontroli zwykle ma łatwiejszy uchwyt. Łatwiej zatrzymać myśl, wrócić do otoczenia, nazwać stan, sprawdzić rzeczywistość, zmienić temat. We śnie kontrola też może się pojawić, ale zwykle jest mniej stabilna i łatwiej zostaje wchłonięta przez samą scenę snu.
Drugi suwak to zakotwiczenie w aktualnym otoczeniu.
Na jawie ciało jest w świecie, zmysły działają, ale uwaga może odpłynąć. Można mieć fizyczny i zmysłowy kontakt z rzeczywistością, a jednocześnie przeżyciowo być gdzie indziej: w rozmowie sprzed lat, przyszłym konflikcie, wyobrażonym zagrożeniu, wspomnieniu albo planie.
We śnie aktualne otoczenie zwykle traci więcej dominacji. Nie znika całkowicie, ale schodzi na dalszy plan. Wewnętrznie generowana scena częściej staje się głównym środowiskiem doświadczenia.
Trzeci suwak to zmysłowość.
Myśl na jawie może być sucha, pojęciowa, ledwie obrazowa. Może też być intensywna i sceniczna. Sen częściej przesuwa treść w stronę zmysłów: obrazu, przestrzeni, dźwięku, dotyku, zapachu, ciała, ruchu i emocji.
Czwarty suwak to samoczynność.
Myślenie na jawie może być celowe, ale bardzo często jest samoczynne. Sen także może być samoczynny, choć nie zawsze całkowicie. Półsen pokazuje, że samoczynne tworzenie sceny może współistnieć z częściową kontrolą.
Dlatego nie ma sensu mówić o murze między snem i myśleniem. Lepiej mówić o różnych ustawieniach tej samej zdolności organizmu do generowania i przetwarzania doświadczenia.
Sen nie jest osobnym kontynentem świadomości. Jest innym ustawieniem tej samej funkcji organizowania doświadczenia.
Często mówi się, że sen jest oderwaniem od rzeczywistości. To wymaga doprecyzowania.
Sen nie jest poza rzeczywistością. Śpiący organizm jest częścią rzeczywistości. Mózg, ciało, oddech, układ nerwowy, napięcie mięśni, pamięć i emocje nadal działają. Sen jest realnym procesem organizmu.
Nie tworzy drugiej rzeczywistości w sensie dosłownym. Tworzy realny proces, którego treść może nie odpowiadać aktualnemu otoczeniu.
Sen o pożarze nie znaczy, że dom naprawdę płonie. Ale śnienie pożaru jest realnym procesem. Może uruchomić lęk, przyspieszony oddech, napięcie ciała, impuls ucieczki albo gwałtowne przebudzenie.
Dlatego trafniej powiedzieć: sen jest rzeczywisty jako proces, choć jego treść nie musi opisywać aktualnego świata.
Co więcej, sen nie jest całkowicie odcięty od bodźców. Podczas snu zwykle osłabiona jest dominacja aktualnego wzroku, bo oczy są zamknięte i zewnętrzny obraz świata traci pierwszeństwo. Ale inne zmysły nadal mogą działać. Dźwięk, dotyk, temperatura, zapach, ból, oddech, napięcie ciała i sygnały z organizmu mogą wpływać na sen.
Sen może bodziec zignorować. Może go włączyć do fabuły. Może zamienić go w emocję. Może przetworzyć go w obraz. Może uruchomić reakcję ciała. Może doprowadzić do przebudzenia.
Realny alarm może stać się we śnie syreną. Realny dotyk może stać się czyjąś obecnością. Realny zapach może wejść do snu jako dym, spalenizna, kuchnia, ognisko albo zagrożenie.
Sen nie jest więc zamkniętym filmem bez kontaktu ze światem. Jest innym sposobem przetwarzania sygnałów.
Półsen jest jednym z najlepszych argumentów przeciw prostemu podziałowi na sen i jawę.
Szczególnie wyraźny bywa poranny półsen po przebudzeniu. Człowiek nie jest już całkowicie we śnie, ale nie jest jeszcze w pełnym trybie dziennym. Ciało pozostaje rozluźnione. Senność jest blisko. Obrazy senne mogą być świeże. Powrót do snu bywa możliwy.
W takim stanie można czasem znowu wejść w sen, ale zachować część świadomości. Można obserwować scenę, częściowo ją prowadzić, próbować wrócić do jakiegoś obrazu, sprawdzić, czy da się utrzymać senność i kontrolę jednocześnie.
To trudne do powtórzenia, bo wymaga delikatnej równowagi. Jeśli człowiek za bardzo się rozbudzi, senność znika. Jeśli za mocno odpłynie, znika kontrola. Jeśli próbuje sterować zbyt agresywnie, proces może zamienić się w zwykłą wyobraźnię na jawie. Jeśli odpuści całkowicie, może wejść w sen bez świadomości.
Ale właśnie dlatego półsen jest ważny. Pokazuje, że składniki snu i jawy mogą się mieszać: kontrola i samoczynność, obraz i świadomość, ciało rozluźnione i uwaga aktywna, senna scena i dzienna obserwacja, bodźce zewnętrzne i treść wewnętrzna.
Półsen pokazuje, że sen i myślenie nie są oddzielone przepaścią. Są różnymi ustawieniami jednej funkcji organizmu.
Można powiedzieć, że sen jest formą wyobraźni, ale to byłoby za wąskie. Lepsza oś brzmi: sen jest formą myślenia, a wyobraźnia jest jednym z trybów myślenia.
Wyobraźnia nie jest tylko robieniem obrazków w głowie. Jest zdolnością tworzenia możliwych doświadczeń: scen, rozmów, ruchów, zapachów, przestrzeni, sytuacji, przyszłych wariantów, alternatywnych przeszłości, cudzego punktu widzenia.
Wyobraźnia też nie zawsze jest kontrolowana. Obrazy mogą same się pojawiać, rozwijać, poprawiać, łączyć ze wspomnieniami, nagle zmieniać kierunek. Czasem człowiek prowadzi wyobraźnię, a czasem wyobraźnia prowadzi człowieka.
To kolejny suwak. Nie można powiedzieć: wyobraźnia jest kontrolowana, a sen nie. Wyobraźnia bywa samoczynna. Sen bywa częściowo kontrolowany.
Różnica polega raczej na tym, że sen częściej pozwala wyobrażeniu stać się dominującym środowiskiem przeżycia. Wyobrażenie na jawie może być sceną. Sen częściej sprawia, że scena staje się głównym polem doświadczenia.
Najkrócej: myśl na jawie często sama płynie. Sen częściej sam się ucieleśnia, czyli łatwiej zamienia treść w obraz, napięcie, zmysł i reakcję ciała.
Jeśli rano mówimy „nic mi się nie śniło”, najuczciwiej znaczy to: nie mam dostępu do wspomnienia snu.
Nie wynika z tego automatycznie, że nic się nie działo. Nie wynika też automatycznie, że coś na pewno się działo. Brak pamięci jest faktem. Wniosek o tym, czy śnienie było, czy go nie było, wymaga ostrożności.
Możliwe są różne sytuacje. Mogło nie być treści, którą da się później odtworzyć. Mogła być słaba aktywność mentalna. Mógł być fragment, emocja, napięcie albo stan trudny do nazwania. Mógł być sen, który zniknął przy przebudzeniu.
Ważne jest to, że brak wspomnienia nie pozwala pewnie orzekać o pustce. Brak raportu nie jest dowodem braku procesu, ale nie jest też samodzielnym dowodem jego obecności.
To również pasuje do myślenia. Nie każde myślenie zostaje zapamiętane. Nie każda zmiana uwagi, emocji, napięcia czy gotowości do działania zostaje później opisana. Brak raportu nie oznacza automatycznie braku procesu.
Zwierzęta bardzo dobrze pokazują, że myślenie nie musi być językowe.
Zwierzę na jawie uczy się, wybiera, zapamiętuje, rozpoznaje osoby i sytuacje, unika zagrożenia, reaguje na emocje, komunikuje potrzeby, przewiduje, szuka kontaktu, boi się, cieszy, podejmuje decyzje. Nie musi mówić ludzkimi zdaniami, żeby nie być automatem.
Podczas snu zwierzę może ruszać łapami, napinać ciało, wydawać dźwięki, skomleć, drżeć, zachowywać się tak, jakby biegło, reagowało albo przeżywało wewnętrzną scenę. Takie zachowania nie pozwalają nam odczytać treści snu, ale są mocną przesłanką, że sen zwierzęcia nie jest pustym wyłączeniem.
Nie wiemy dokładnie, co zwierzęciu się śni. Być może komunikuje swój stan na swój sposób, tylko nie mamy pełnego tłumacza.
Brak ludzkiego raportu nie jest dowodem braku treści.
Zwierzęta są ważne nie dlatego, że możemy znać treść ich snów, lecz dlatego, że podważają utożsamienie myślenia z językiem. Jeśli myślenie może być sytuacyjne, cielesne i emocjonalne na jawie, to sen może być kontynuacją tej samej niejęzykowej pracy organizmu.
Sen nie jest przerwą w myśleniu ani odpadem po nim. Jest jednym z jego trybów: tym, w którym treść częściej staje się sceną, zmysłem, emocją i reakcją ciała.
Nie jest poza rzeczywistością, bo śpiący organizm jest częścią rzeczywistości, a śnienie jest realnym procesem tego organizmu. Nie jest też prostym przeciwieństwem jawy, bo myślenie na jawie również może odpływać, tracić kontrolę, tworzyć sceny, pracować na pamięci, ignorować bodźce i zanurzać się w treść wewnętrzną.
Różnica między snem a myśleniem na jawie polega nie na jednej granicy, lecz na ustawieniu suwaków: kontroli, samoczynności, zmysłowości, ucieleśnienia, zakotwiczenia w otoczeniu, dostępu do bodźców, pamięci i zdolności powrotu do aktualnej sytuacji.
Sen pokazuje, że myślenie nie musi mówić zdaniami. Może organizować doświadczenie jako obraz, ruch, napięcie, obecność, zagrożenie albo możliwe działanie.
Najkrócej: sen nie jest przeciwieństwem myślenia. Sen jest myśleniem, które częściej staje się sceną.
Autor: Andrzej Weiss, profil autora