
Zakrztuszenie (czyli zadławienie) to sytuacja, w której kawałek jedzenia albo drobny przedmiot blokuje drogi oddechowe. Liczą się sekundy, ale paradoksalnie najwięcej szkody robi panika i chaotyczne „pomysły” z filmów. Dobra wiadomość jest taka, że skuteczny schemat jest prosty, powtarzalny i możliwy do wykonania przez zwykłą osobę – o ile trzymasz się kolejności.
Ten poradnik jest po to, żebyś w stresie miał(a) w głowie jasny plan: najpierw rozpoznaj, czy to „kaszle i oddycha” czy „nie może oddychać”, potem działaj według krótkich cykli. Na końcu masz listę rzeczy, których nie robić, bo często pogarszają sytuację.
W praktyce są dwa scenariusze. One wyglądają podobnie tylko na początku, ale wymagają innej reakcji.
Lekkie zakrztuszenie – osoba oddycha, kaszle, może mówić (choć z trudem), łapie powietrze między kaszlnięciami. Wtedy najlepszą „metodą” jest… pozwolić kasłać. Kaszel to naturalny mechanizm usuwania przeszkody i zwykle działa lepiej niż cokolwiek, co zrobisz na siłę.
Ciężkie zakrztuszenie – osoba nie może skutecznie kaszleć, nie może mówić lub wydaje tylko ciche dźwięki, nie może nabrać powietrza, zaczyna sinieć, trzyma się za gardło, wpada w panikę. Tu nie czekasz. Tu zaczynasz działanie natychmiast.
Nawet jeśli działasz sam(a), głośno zawołaj kogoś w pobliżu. Jeśli sytuacja jest ciężka albo nie jesteś pewien/pewna – dzwoń na 112 (najlepiej na głośnomówiącym). Dyspozytor może prowadzić cię krok po kroku. Jeśli jesteś w miejscu publicznym, nie bój się wydawać prostych poleceń: „Ty dzwoń na 112”, „Ty wezwij ochronę”, „Ty przynieś AED, jeśli jest”.
W ciężkim zakrztuszeniu u dorosłych i dzieci powyżej 1 roku stosuje się naprzemiennie uderzenia w plecy i uciśnięcia nadbrzusza (potocznie nazywane „manewrem Heimlicha”). Najważniejsze: nie wybierasz jednej metody „na zawsze”. Robisz krótkie serie i oceniasz po każdym ruchu, czy przeszkoda się nie wydostała.
Stań z boku i lekko za osobą. Jeśli to możliwe, pochyl ją do przodu tak, żeby głowa była niżej niż klatka piersiowa – wtedy grawitacja pomaga, a nie przeszkadza. Jedną ręką podeprzyj klatkę piersiową, żeby osoba nie straciła równowagi.
Wykonaj do 5 mocnych uderzeń nasadą dłoni między łopatkami. To mają być zdecydowane uderzenia, nie „klepanie”. Po każdym uderzeniu sprawdź, czy przeszkoda wypadła i czy oddech wrócił. Jeśli tak – przerywasz i przechodzisz do obserwacji.
Jeśli uderzenia w plecy nie pomogły, przejdź do uciśnięć nadbrzusza. Stań za osobą, obejmij ją w pasie. Zaciśnij jedną dłoń w pięść i ułóż ją powyżej pępka, ale poniżej mostka. Drugą dłonią obejmij pięść.
Wykonaj do 5 szybkich pociągnięć „do siebie i do góry” (kierunek do środka i ku górze). To nie jest „wciskanie brzucha” w dół. Chodzi o wypchnięcie powietrza z płuc, które może poruszyć i wyrzucić przeszkodę.
Kontynuuj naprzemiennie: do 5 uderzeń w plecy, do 5 uciśnięć nadbrzusza. Po każdym ruchu sprawdzaj, czy przeszkoda wypadła, czy osoba zaczęła oddychać, kaszleć albo mówić. Jeśli zacznie kaszleć skutecznie i oddychać – przerywasz intensywne działania, zachęcasz do kaszlu i obserwujesz.
U osób w zaawansowanej ciąży albo gdy nie jesteś w stanie objąć nadbrzusza, zamiast uciśnięć nadbrzusza zwykle stosuje się uciśnięcia klatki piersiowej (w okolicy mostka). Klasyczny chwyt na brzuch może być wtedy nieskuteczny lub ryzykowny. Jeśli masz wątpliwość – dzwoń na 112 i rób uderzenia w plecy, a dyspozytor powie ci, jak układać dłonie i gdzie uciskać.
U niemowląt nie wykonuje się uciśnięć nadbrzusza. Schemat jest inny: uderzenia w plecy i uciśnięcia klatki piersiowej. Technicznie jest to proste, jeśli pamiętasz o podparciu głowy oraz o tym, że ruchy są zdecydowane, ale kontrolowane.
Jeśli możesz, usiądź – to daje stabilność. Ułóż niemowlę twarzą w dół na swoim przedramieniu lub udzie. Podtrzymuj żuchwę i głowę tak, aby głowa była niżej niż tułów. To ważne: dziecko ma być w bezpiecznej, kontrolowanej pozycji z głową w dół, a nie leżeć płasko.
Wykonaj do 5 uderzeń nasadą dłoni w środkową część pleców, między łopatkami. Po każdym uderzeniu sprawdź, czy przeszkoda wypadła i czy oddech wrócił.
Jeśli przeszkoda nie wypadła, odwróć niemowlę na plecy (wciąż z głową niżej niż tułów), cały czas podtrzymując głowę. Uciśnięcia wykonuj w centrum klatki piersiowej, na mostku. Użyj dwóch palców i wykonaj do 5 szybkich, wyraźnych uciśnięć. Ich celem jest poruszenie przeszkody, a nie „zrobienie serca”.
Następnie wróć do uderzeń w plecy. Powtarzaj cykle 5 i 5, aż niemowlę zacznie oddychać, płakać lub kaszleć, albo aż stanie się wiotkie i niereagujące.
Jeśli poszkodowany staje się nieprzytomny, przestaje reagować i nie oddycha prawidłowo, traktujesz to jak stan zagrożenia życia. Jeśli jeszcze nie dzwoniłeś/dzwoniłaś na 112 – dzwoń natychmiast (najlepiej na głośnomówiącym). Następnie zaczynasz uciski klatki piersiowej zgodnie z zasadami resuscytacji. W zakrztuszeniu przeszkoda często „pracuje” pod wpływem ucisków.
W tej sytuacji bardzo ważne jest też to, czego nie robić: nie „grzebiesz” palcem w ustach na ślepo. Jeśli widzisz przeszkodę wyraźnie i jest łatwa do uchwycenia – możesz ją ostrożnie wyjąć. Jeśli jej nie widzisz – nie szukasz na siłę, bo możesz wepchnąć ją głębiej.
W stresie ludzie robią rzeczy, które brzmią logicznie, ale są ryzykowne. Oto te, których warto świadomie unikać.
Jeśli przeszkoda wypadła, a osoba oddycha, to jeszcze nie znaczy, że temat jest zamknięty. Po silnych uderzeniach i uciśnięciach może boleć klatka piersiowa lub brzuch, mogą pojawić się podrażnienia dróg oddechowych. Obserwuj poszkodowanego przez najbliższy czas.
Jeśli pojawia się duszność, świszczący oddech, narastający ból brzucha lub klatki, krwioplucie, osłabienie, omdlenie albo podejrzenie, że „coś zostało” w drogach oddechowych – skontaktuj się z lekarzem. U dzieci i niemowląt bądź szczególnie czujny: jeśli oddech jest dziwny, chrapliwy, dziecko szybko się męczy, ma problem z płaczem lub karmieniem – nie bagatelizuj i konsultuj.