Dobre zdjęcia sprzedają. Nie dlatego, że „ładne obrazki” robią cuda, tylko dlatego, że klient szybciej rozumie, co dostanie: kolor, fakturę, rozmiar, stan. Prawda jest taka, że w większości branż nie potrzebujesz od razu fotografa i studia. Wystarczy telefon, światło z okna, jednolite tło i kilka nawyków. Ten przewodnik jest dla osób, które chcą w 30–60 minut zrobić solidny materiał: do ogłoszenia, sklepu, katalogu usług, Google Moja Firma, social mediów czy oferty wysyłanej mailem.
Światło robi 80% roboty. Najtańsze i najlepsze jest to dzienne, rozproszone. Ustaw stół przy oknie, ale nie w pełnym słońcu. Jeśli na blacie widać ostre cienie, rozpraszasz światło: zasłoną, roletą, białą firanką lub arkuszem matowego plastiku. Do ujednolicenia kontrastu z drugiej strony wystarczy biały karton jako „odbłyśnik”. Dla produktów błyszczących (kubki, butelki, metal) pilnuj, by w odbiciu nie wchodziły w kadr kolorowe plamy: ściany, ubranie, przypadkowe przedmioty. Im bardziej matowe otoczenie, tym czystsze odbicia.
Najmniej problemów daje neutralne tło: biały lub jasnoszary karton, ewentualnie czarny przy jasnych przedmiotach. Rolka brystolu tworzy „cykloramę” — łagodne przejście bez linii łączenia ściany i blatu. Jeśli sprzedajesz rzeczy unikatowe (ceramika, rękodzieło), możesz dodać kontekst: deska, lniana ściereczka, roślina w tle — ale nigdy kosztem czytelności. Przy realizacjach (np. montaż, remont, usługa), zamiast „artystycznych chaosów” rób geometryczny porządek w kadrze: linie równoległe do krawędzi zdjęcia, prosto ustawiony horyzont, główna rzecz centralnie lub w mocnych punktach, bez „przyciętych” krawędzi.
Dzisiejsze telefony potrafią dużo, o ile im nie przeszkadzasz. Wyłącz nachalne filtry upiększające i „upiększanie skóry”. Włącz siatkę kadrowania — pomoże ustawić proste linie. Jeśli masz tryb HDR, pozwól mu działać w scenach kontrastowych, ale sprawdź, czy nie „wypłaszcza” połysku metalu czy szkła. Zablokuj ekspozycję i ostrość na produkcie (przytrzymaj palec na ekranie). Fotografie rób podstawową kamerą (nie „makro” o gorszej jakości, chyba że produkt jest bardzo mały). Nie zoomuj cyfrowo — lepiej podejść bliżej. W pomieszczeniu podbij minimalnie ekspozycję, żeby tło było jasne, ale nie przepalone.
Jedna fotografia to za mało, piętnaście to za dużo. Zrób serię, którą klienci rozumieją w sekundę:
W usługach złotem jest „przed/po” w identycznie ustawionym kadrze: ten sam kąt, ta sama odległość, ta sama pora dnia. Wtedy różnice są oczywiste bez czytania opisu.
Największy powód zwrotów? Inny kolor niż na zdjęciu. Dlatego: światło dzienne (nie mieszaj ciepłych i zimnych żarówek), białe tło bez barw w otoczeniu, unikanie „magicznych filtrów”. Jeśli masz kartę balansu bieli — użyj. Jeśli nie, porównuj produkt do neutralnej bieli kartki w kadrze i w razie potrzeby lekko koryguj temperaturę barwową w edycji. Jedna seria = jeden charakter światła. Nie mieszaj zdjęć z różnych dni/warunków w jednej ofercie.
Nie masz softboxa? Zrób namiot bezcieniowy z dwóch białych kartek i lampki z matową żarówką za firanką. Lustrzaną powierzchnię wygładzisz „czarną flagą” — kawałek czarnego kartonu poza kadrem, który tłumi niechciane odbicia. Drobne przedmioty (biżuteria, akcesoria) ułóż na arkuszu akrylu lub szkła kilka centymetrów nad tłem — powstaje delikatne odbicie bez brudnych cieni. Pamiętaj o czystej szybce aparatu w telefonie — to truizm, ale robi gigantyczną różnicę w kontraście i mikrokontraście.
Klient wierzy zdjęciom, które wyglądają spokojnie i rzetelnie. Co to znaczy? Prosto i równo. Krawędzie równoległe do krawędzi kadru, brak przekosów i „sztucznych dramatów”. W usługach technicznych (elektryka, hydraulika, montaż) rób szerokie kadry miejsca pracy „po sprzątaniu”: czysto, bez zbędnych kabli i narzędzi w tle. Jeśli pokazujesz etap „w trakcie”, podpisz zdjęcia w ofercie — o co chodzi i co będzie dalej. Unikaj dłoni zakrywających produkt; jeśli muszą być, zadbaj o czyste rękawice, krótkie paznokcie i neutralny rękaw.
Edycja to domknięcie, nie ratunek. Wystarczy pięć suwaków: przytnij (prosto!), wyprostuj perspektywę, delikatnie rozjaśnij ekspozycję, „kontrast” bardzo oszczędnie i balans bieli do naturalnego. Wyostrzanie minimalne — nadmiar robi „piastek” i sztuczność. Jeśli musisz retuszować kurz i paprochy, zrób to punktowo narzędziem „plik/pył” lub „klonowanie”. Nie usuwaj rys i zużycia, jeśli sprzedajesz rzecz używaną — opisz je i pokaż w detalu. To buduje wiarygodność.
Zdjęcia odpowiadają na pytanie „jak to wygląda”, opis — „czy pasuje do mnie” i „co dokładnie kupuję”. Nie powielaj informacji ze zdjęć (np. koloru), tylko doprecyzuj: wymiary w centymetrach, materiał, zakres zestawu (co jest w pudełku), gwarancję/rękojmię, warunki montażu/instalacji. Dla realizacji usług wypisz kroki, które były wykonane, materiały, czas pracy, gwarancję na montaż, a także warunki utrzymania (np. serwis po 6 miesiącach). Na końcu zaproś do kontaktu w sprawie doprecyzowania — ale bez „marketingowego krzyku”.
To, co dobre w socialu, bywa słabe w sklepie internetowym — i odwrotnie. Warto rozdzielić serie:
Warto stworzyć sobie „ściągę” na ścianie: jakie proporcje i jakie formaty eksportujesz dla każdego kanału. Konsekwencja posprząta Twój feed i stronę.
Jeżeli na zdjęciach pojawia się klient, jego dom lub tablice rejestracyjne — pamiętaj o zgodzie na publikację, najlepiej pisemnej lub potwierdzonej wiadomością (e-mail/SMS). Wrażliwe dane (numery, dokumenty, twarze dzieci) z zasady maskuj. Zgoda powinna mówić, gdzie publikujesz (strona, ogłoszenia, social) i czy zgoda jest odwoływalna. Jeżeli fotografujesz w części wspólnej budynku (klatka, winda), unikaj wizerunków osób postronnych i oznaczeń prywatnych lokali.
Ten harmonogram pozwala „nie utknąć”:
Plik „IMG_4827.jpg” nic nikomu nie mówi. Nazwy zapisuj według schematu: „kategoria-produkt-kolor-wariant-1.jpg”. Dla realizacji: „realizacja-miasto-usluga-data-1.jpg”. Kolejność zdjęć: najpierw „frontalne”, potem trzy czwarte, detale, skala, ujęcie w użyciu. W opisach alt (jeśli używasz) krótko i konkretnie („lampa stolowa ceramiczna biala front”). Klient i wyszukiwarka zrozumieją w sekundę, co widzą.
Telefon w kieszeni to dziś mini-studio. Jeśli ustawisz scenę przy oknie, dasz produktowi neutralne tło, zrobisz pięć przewidywalnych ujęć i poświęcisz minutę na edycję, Twoje ogłoszenia i oferty zaczną wyglądać dojrzale. Nie chodzi o fajerwerki, tylko o czytelność i zaufanie. A gdy marka urośnie — zawsze możesz dołożyć lampę, lepsze tła czy współpracę z fotografem. Fundament zostaje ten sam: światło, porządek w kadrze i uczciwe pokazanie tego, co naprawdę sprzedajesz.
Autor: Grzegorz Wiśniewski, red. naczelny Mindly.pl, CEO Soluma Group, CEO Soluma Interactive.