Chcesz kupić żonie bieliznę? Trzymaj się tych żelaznych zasad

Magdalena Siwko
21.01.2019

Bielizna to zdecydowanie jeden z najpopularniejszych prezentów, jakie faceci kupują dla swoich pań. Często jednak popełniamy tutaj poważne błędy, które w najlepszym razie będą skutkować tym, że ładny komplecik wyląduje na dnie szafy, a partnerka nigdy go nie założy. Jeśli nigdy wcześniej nie kupowałeś żonie (dziewczynie, narzeczonej) bielizny, to koniecznie pamiętaj o kilku żelaznych zasadach. Wymieniamy je w naszym poradniku.

Rozmiar, rozmiar i jeszcze raz rozmiar!

Zakup bielizny „na oko” to słaby pomysł. Jeśli okaże się za duża, to partnerka może pomyśleć, że według Ciebie przytyła. Jeśli kupisz za małą bieliznę, wówczas efekt będzie jeszcze gorszy: żona może wpaść w kompleksy z powodu swojej figury. Jak uniknąć takich błędów?

Nie ma innego sposobu, niż dyskretne zrobienie małego researchu. Pod nieobecność żony zajrzyj do jej szuflady z bielizną i po prostu spisz sobie rozmiary widniejące na metkach. Jeśli metki zostały usunięte, to nie ma wyjścia: albo bierzesz centymetr, albo „pożyczasz” bieliznę i biegniesz do najbliższego sklepu – ekspedientka zajmie się resztą.

Zastanów się, jaką bieliznę właściwie chcesz jej kupić

Jesteśmy wzrokowcami i nic dziwnego, że każdy facet chciałby sprawić swojej żonie bieliznę wywołującą efekt WOW, świetnie sprawdzającą się w sypialni. Problem w tym, że Twoja partnerka może mieć do tego zupełnie inne podejście. Jeśli przesadzisz i kupisz zbyt wyuzdaną bieliznę,  żona może się zawstydzić i nie chcieć jej nosić. Warto więc tutaj znaleźć złoty środek.

Jeśli celujesz w bieliznę codzienną, to skup się na wygodzie żony. Nie musisz oczywiście przeprowadzać z nią wywiadu „środowiskowego”. O radę możesz zapytać ekspedientkę, która najlepiej wie, jaki rodzaj bielizny jest preferowany przez klientki. Warto się też upewnić, czy żona woli stringi, klasyczne figi czy może szorty. Bardzo ważna jest też kwestia biustonosza – nie wszystkie panie dobrze się czują w stanikach typu soft, inne natomiast nie znoszą push-upów czy bardotek.

Opanuj wstyd

Pamiętasz scenę z filmu „W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju”, w której Chevy Chase wybiera bieliznę dla żony i w pewnym momencie z oszołomienia ociera sobie pot z czoła eleganckimi figami? Nie wchodź w jego buty! To normalne, że w sklepie z bielizną czujesz się lekko zagubiony, nie możesz się na niczym skupić i zapominasz, po co właściwie do niego przyszedłeś. Dlatego nie rób tego spontanicznie.

Jeśli będziesz dobrze przygotowany, zdobędziesz wcześniej potrzebną wiedzę, to będzie Ci o wiele łatwiej zachować rezon podczas rozmowy z ekspedientką. Nie musisz wdawać się w intymne dyskusje – podaj rozmiar, określ preferowany styl i tyle.

Pierwsze koty za płoty. Następnym razem będzie Ci już o wiele łatwiej kupić bieliznę dla żony, bo będziesz bogatszy o doświadczenia. No i najważniejsze: sprawdzisz reakcję partnerki po otwarciu przez nią pudełka. Powodzenia!

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.