Ci aktorzy odrzucili kasowe role i... chyba trochę żałują

Aktorstwo to taki zawód, w którym bardzo łatwo jest spaść ze szczytu prosto na bruk. Czasami jednak wystarczy jeden zbieg okoliczności lub tzw. „złoty strzał”, aby z przeciętniaka i osoby kompletnie nieznanej szerszej publiczności nagle stać się megagwiazdą. Potrzeba tylko wyczucia chwili. Tego zabrakło wielu wybitnym aktorom odrzucającym role, które później przeszły do historii kina.

Sean Connery

Znakomity aktor ma na swoim koncie wiele wspaniałych ról, ale jeden raz naprawdę solidnie się pomylił. Connery miał odrzucić rolę Gandalfa w serii „Władca Pierścieni” Petera Jacksona. Podobno powiedział, że nie rozumie scenariusza i nie przekonała go nawet obietnica otrzymania 15% zysków z filmu (a te były wielomiliardowe). Ostatecznie Gandalfa zagrał Ian McKellen.

Sylvester Stallone

On ma na swoim koncie co najmniej dwie wpadki. Pierwszą było odmówienie zagrania roli Johna McClane w kultowej dziś „Szklanej pułapce”. Tę postać zagrał ostatecznie Bruce Willis i okazała się ona dla niego przełomowym momentem w karierze. Ciekawostką jest fakt, że tę samą role odrzucili także Robert De Niro i Richard Geere.

Później Sly znów nie do końca się popisał, bo nie mógł się dogadać z twórcami komedii „Gliniarz z Beverly Hills”. Podobno Stallone nie odnajdywał się w scenach komediowych i zrezygnował z tego przedsięwzięcia. W rolę wcielił się Eddie Murphy, który stał się dzięki niej megagwiazdą.

Michael Douglas

Na pewno sporym zaskoczeniem będzie dla Ciebie informacja, że początkowo to właśnie Douglas miał zagrać rolę Johna Rambo w pierwszej części uniwersum o amerykańskim żołnierzu z problemami. Syn Kirka Douglasa odmówił i rola przypadła w udziale nikomu innemu, jak samemu Sylvestrowi Stallone, podbudowując jego sławę po erze filmu „Rocky”.

Mel Gibson

Ten aktor to dopiero może mówić o nietrafionych decyzjach. Najpierw odrzucił główną rolę w filmie „Terminator” i tym samym otworzył drzwi do wielkiej kariery Arnoldowi Schwarzeneggerowi. Następnie odmówił twórcom m.in. „Stowarzyszenia Umarłych Poetów” czy „Robin Hooda: Księcia Złodziei”. Największa wpadką Gibsona jest jednak chyba rezygnacja z roli Maximusa w „Gladiatorze”, w którego wcielił się Russel Crowe i dostał za to Oscara.

Tom Hanks

Nawet tak wybitny aktor nie uniknął małej wpadki. Hanks swego czasu odmówił roli Mavericka w filmie „Top Gun”, który okazał się prawdziwym hitem i przyniósł gigantyczne zyski. Jeśli pamiętasz, to ostatecznie angaż dostał taki niski facet o ładnej buzi – nazywał się Tom Cruise i dziś jest jedną z największych gwiazd kina.

No cóż – pomyłki się zdarzają, a kto wie, czy gdyby wymienieni aktorzy przyjęli odrzucone role, to czy te filmy również przeszłyby do historii? Tego już się nie dowiemy.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.