Ubik - OK, ale dlaczego nie przekraczać zalecanej dawki?- Philip K. Dick

Ubik, Philp K.Dick

wydanie pierwsze, z roku 1975
z posłowiem  S.Lema
ilość stron: 264


" ... podszedł więc energicznym krokiem do drzwi wejściowych apartamentu , przekręcił gałkę i odsunął zasuwę. - Proszę o pięć centów - powiedziały drzwi, nie otwierając się.
Przeszukał kieszenie, ale nie znalazł w nich już żadnych monet- ani jednego centa.
- Zapłacę jutro - powiedział do drzwi. Znów próbował kręcić gałką, ale drzwi pozostawały szczelnie zamknięte. - Pieniądze które ci daję, to w gruncie rzeczy napiwek - nie mam obowiązku ci płacić!
- Jestem odmiennego zdania - odparły drzwi - Proszę sprawdzić w kontrakcie, który podpisał pan kupując ten apartament.
Znalazł dokument w szufladzie biurka; od czasu podpisania go musiał sie do niego wielokrotnie odwoływać/ No jasne: obowiązywała go opłata za otwieranie i zamykanie drzwi - nie był to więc napiwek.- Jak pan widzi, mam rację - powiedziały drzwi tonem pełnym satysfakcji.
Z szuflady znajdującej się obok zlewozmywaka Joe wyjął nóż z nierdzewnej stali i zabrał sie do odkręcania śrub w zamku swych chciwych drzwi.
- Zaskarżę pana- powiedziały drzwi, gdy wypadła pierwsza śruba."

(str. 30-31)

Świat telepatów i antytelapatów, świat jaki stał się rzeczywistością, świat wokół którego toczą boje korporacje. Wokół tego wątku został zbudowany cały szkielet powieści. Dodatkowy element, który się wydaje czymś naturalnym w tym świecie - ludzie w stanie półżycia - okazuje się jednak kręgosłupem powieści. Przejście od jednego do drugiego nie odbywa się w sposób oczywisty / oczekiwany. Mamy więc świat, świat po świecie... i być może to te same światy, albo kolejny świat (zależy jak zrozumiesz zakończenie).

Świat , którego Twórcą jest jedna z postaci to taka namiastka kreowania wokół siebie rzeczywistości, w której sterujemy wszystkimi i wszystkim. Oczywiście nie może tego doświadczyć każdy, bowiem zabrakło by tych , którymi należy kierować :). Jednak silna osobowość może kontrolować w szerokim zakresie swoje otoczenie, może nie w pełni, ale do pewnego stopnia  - mieć wpływ na zachowania i postępowanie osób wokół.  Podobieństw na takie oddziaływanie dopatrywałbym się w bohaterze książki O.WIlde "Portret Doriana Graya" , który sam stwierdza, że oddziaływanie i kreowanie czyjeś osobowości ( a w tym tego co myśli - jego świata) jest największą wartością i smakiem życia.
W obu przypadkach - Dick i Wilde - przedstawiają zgubne skutki takiego oddziaływania. Jednak ja bym dyskutował :) Bowiem są one motorem niezwykłych przeżyć. A czy nie o to chodzi ? Jak ktoś kiedyś napisał: "Dobrze przeżyte życie, to taka rzadkość jak dobrze opisane".

Antyodziaływacz, antydeformator UBIK
Ubik pozwala dalej istnieć / żyć. Pomaga walczyć z kreowaniem i oddziaływaniem innej postaci. Jednak broni nie przed jej światem - bo jemu ulegliśmy - ale nad przejęciem pełnej kontroli nad nami w tym świecie, nad unicestwieniem. Tym bardziej wydaję się kpiną to , że UBIK przedstawiany jest  między innymi jako płyn w aerozolu. A może to nie kpina, lecz wskazówka, że proste/trywialne rozwiązania potrafią zadziałać? A może UBIK tak naprawdę nie istnieje  - a cały świat w którym UBIK ma moc sprawczą istnieje tylko w umyśle Glena R. ?
Jakiej wersji by nie wybrać każda kieruje nas w długą i krętą drogę, daję tysiące opcji i rozwiązań. Niekoniecznie dowiemy sie co autor miał na myśli :) A może o to chodziło - żebyśmy dalszy ciąg sami wykreowali? Abyśmy wybrali taką opcję jaka nam odpowiada i za nią podążyli? Nasz własny UBIK - który pozwoli nam na chwile zaistnieć w wykreowanym świecie.

Jeśli chodzi o posłowie Lema do tej książki to pierwsze co przyszło mi na myśl po jego przeczytaniu był fragment wiersza:
...by w górnolotnym mych słów doborze
Ukryć  nieznane, zakryć co nie wiem, i co już wiedząc - pojąć umysłem nie jestem w stanie
Słowa owinąć mógłbym zadumą...

Trudno też nie odnieść wrażenia, że Lem nie lubi Dicka (lub w ogóle pisarzy amerykańskich?). Ta niechęć ma wpływ na opis i ocenę książki, reszta to przeintelektualizowany bełkot. Od razu chciałem zaznaczyć, że lubię niektóre książki Lema :)
Panie Stanisławie: nie interesuje mnie, gdy sięgam po jakąkolwiek książkę, etykieta: poezja, fantastyka, etc. Czy to nie właśnie upychanie w ciasne ramy hamuje rozwój? (sam Pan o tym napisał w tym tekście).


Grzegorz Wisniewski

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.