Fałszywe mandaty z zagranicznych fotoradarów: poważny problem dla polskich przewoźników

Choć Polska uchodzi za „unijną stolicę fotoradarów”, w rzeczywistości z tej metody walki z piratami drogowymi korzystają także inne kraje, w tym Niemcy czy Francja. Niejednemu kierowcy zawodowemu, który pracuje w spedycji międzynarodowej, zdarzyło się już otrzymać bardzo drogie zdjęcie ze swoją podobizną. Niestety, do polskich przewoźników coraz częściej docierają mandaty, które są po prostu sfałszowane. Jak się przed tym bronić?

O co w tym właściwie chodzi?

Przedstawiciele polskich firm transportowych dzielą w Internecie przykrymi doświadczeniami i ostrzegają swoich kolegów po fachu przed procederem wyłudzania pieniędzy metodą na fałszywy mandat. Zagraniczni przestępcy zwietrzyli w tym świetny interes.

Metoda jest bardzo prosta. Oszust wysyła do polskiego przewoźnika list z podrobionym mandatem, rzekomo wystawionym za przekroczenie prędkości w którymś z krajów unijnych. Dla uwiarygodnienia sytuacji do listu dołączone jest zdjęcie z fotoradaru. Skąd przestępcy mają dostęp do takich fotografii? Tego do końca nie wiadomo. Faktem jest natomiast, że wysokość mandatu z reguły nie pokrywa się z taryfikatorem obowiązującym w danym kraju.

Przedsiębiorca, który otrzyma taki mandat, oczywiście najpierw informuje o wszystkim kierowcę. Ten rzuca okiem, rozpoznaje się na zdjęciu i dla świętego spokoju postanawia opłacić druk. Pieniądze trafiają jednak na konto oszusta.

Co zrobić, aby nie dać się naciągnąć?

Przede wszystkim należy bardzo dokładnie sprawdzić, czy taki „mandat” zawiera wszystkie informacje na temat przedsiębiorstwa transportowego. Zagraniczne organy prewencyjne przed wystawieniem mandatu zawsze sprawdzają pojazd w Krajowym Punkcie Kontaktowym, aby ustalić dane właściciela. Dlatego na prawidłowo wystawionym dokumencie musi się znaleźć:

  • Nazwa firmy
  • Adres przedsiębiorstwa
  • Numer NIP/PESEL oraz REGON
  • Numer VIN i numer rejestracyjny pojazdu (opcjonalnie numer nadwozia, podwozia lub ramy)
  • Kraj rejestracji pojazdu

Jeśli takich informacji nie ma lub są one niepoprawne, wówczas można już śmiało założyć, że mamy do czynienia z fałszywką. Dobrym tropem w kierunku ustalenia, czy mandat na pewno został wystawiony przez policję, będzie sprawdzenie źródła wysyłki. Zagraniczne organy korzystają z usług narodowej poczty, a nie firm kurierskich.

Bardzo ważne jest również to, aby wspólnie z kierowcą przeanalizować, czy rzeczywiście popełnił on dane wykroczenie. Jeśli zdjęcie jest niewyraźne i wygląda podejrzanie, zalecamy nawiązanie bezpośredniego kontaktu z jednostką, która rzekomo go wystawiła. Jej dane muszą widnieć na mandacie – jeśli ich nie ma, to z pewnością mamy do czynienia z fałszywką.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Polecane

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Dyskusja

Soluma - jak łowic klientów
Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.