Podsumowanie tygodnia wydarzeń kulturalnych

Mateusz Nowak
08.03.2026

Pierwszy tydzień marca 2026 roku był w kulturze wyjątkowo gęsty i wielowarstwowy. Obok klasycznych tematów, takich jak nagrody muzyczne, premiery filmowe, wystawy i wielkie tygodnie mody, bardzo mocno wybrzmiały również pytania o pamięć, instytucje oraz granice między sztuką a polityką. W Polsce ważne okazały się zarówno rocznicowe powroty do najważniejszych postaci kultury, jak i decyzje dotyczące instytucji odpowiedzialnych za jej rozwój. Na świecie duże emocje budziły Berlinale po politycznych napięciach, sensacyjne odkrycie w Rijksmuseum, tegoroczne BRIT Awards oraz paryskie pokazy, które po raz kolejny udowodniły, że moda funkcjonuje dziś nie tylko jako przemysł, ale także jako pełnoprawna forma wypowiedzi estetycznej. To był tydzień, w którym kultura nie zamknęła się w rozrywce. Stała się jednocześnie polem pamięci, prestiżu, sporu i symbolicznego porządkowania świata.

Rozpoczęły się obchody Roku Andrzeja Wajdy, a setna rocznica urodzin reżysera stała się jednym z najważniejszych polskich wydarzeń kulturalnych tygodnia

Jednym z najmocniejszych wydarzeń kulturalnych w Polsce były obchody setnej rocznicy urodzin Andrzeja Wajdy. Senat ustanowił 2026 Rokiem Wajdy, a początek marcowych obchodów sprawił, że twórczość reżysera znów wróciła do głównego obiegu debaty o polskiej kulturze. To ważne nie tylko z powodów rocznicowych. Wajda nie jest bowiem wyłącznie jednym z wielkich reżyserów XX wieku, ale też twórcą, przez którego polskie kino uczyło się mówić o historii, pamięci, winie, zbiorowej tożsamości i politycznym doświadczeniu nowoczesności. Wydarzenia rocznicowe otwierają więc nie tyle sezon wspomnień, ile nową falę pytań o to, czym dziś jest dziedzictwo polskiej szkoły filmowej i czy młodsze pokolenia nadal potrafią czytać jego język.

Znaczenie tego wydarzenia polega również na tym, że Wajda wraca do debaty publicznej w momencie, gdy polska kultura ponownie intensywnie spiera się o pamięć historyczną i rolę artysty w życiu wspólnoty. Jego kino zawsze działało na przecięciu sztuki i doświadczenia zbiorowego. Dlatego setna rocznica urodzin nie może być traktowana tylko jako jubileusz z kalendarza. To raczej przypomnienie, że kultura najwyższej próby potrafi jednocześnie dokumentować epokę i nadawać jej sens. W tym tygodniu Wajda wybrzmiał więc nie jako pomnikowa postać z podręcznika, lecz jako żywy punkt odniesienia dla rozmowy o tym, czy polska kultura nadal umie opowiadać własną historię z podobną siłą, złożonością i artystyczną odwagą.

Wystawy i wydarzenia towarzyszące stuleciu Wajdy pokazały, że rocznica została potraktowana jako szeroki projekt kulturowy, a nie tylko symboliczny gest

Równolegle z samą rocznicą ruszyły konkretne wydarzenia poświęcone twórcy, w tym wystawa „Wajda. W stulecie urodzin” w krakowskiej Mangghze. To istotne, ponieważ pokazuje, że pamięć o artyście została przełożona na realny program instytucjonalny, a nie ograniczyła się do oficjalnych przemówień. Wystawy, przeglądy, spotkania i działania edukacyjne mają w takich momentach ogromne znaczenie, bo to właśnie one decydują, czy wielkie nazwisko będzie wciąż pracowało w kulturze, czy zostanie jedynie odstawione do narodowego magazynu symboli. W przypadku Wajdy widać próbę uniknięcia tej drugiej ścieżki. Instytucje kultury próbują pokazać nie tylko kanon filmów, ale także osobowość twórczą, relacje z teatrem, sztukami wizualnymi i szerszym pejzażem polskiej inteligencji powojennej.

Z perspektywy kultury to bardzo ważne, bo rocznice najwybitniejszych artystów bywają często pułapką. Łatwo zamieniają się w rytuał powtarzania tych samych formuł, które niczego już nie otwierają. Jeżeli jednak towarzyszą im dobrze pomyślane wydarzenia, mogą uruchomić realne odczytanie twórczości na nowo. Tak właśnie wyglądało to w tym tygodniu. Obchody stulecia Wajdy zaczęły działać nie tylko jako forma uhonorowania mistrza, ale też jako pytanie o to, czy dzisiejsze instytucje potrafią tworzyć kulturę pamięci żywą, wielogłosową i atrakcyjną dla współczesnego odbiorcy. W tym sensie był to nie tylko tydzień wspomnień, ale także test kompetencji polskiego pola kultury w obchodzeniu się z własnym dziedzictwem.

Polski ilustrator Tomasz Broda trafił do papierowego wydania „New York Timesa”, co okazało się jednym z najbardziej symbolicznych sukcesów tygodnia dla polskiej kultury wizualnej

Bardzo mocnym i jednocześnie bardziej kameralnym wydarzeniem tygodnia była wiadomość, że przez cały marzec na trzeciej stronie papierowego wydania „The New York Times” publikowane będą rysunki Tomasza Brody. W praktyce oznacza to nie tylko międzynarodową widoczność jednego artysty, ale także obecność polskiej ilustracji w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc światowej prasy. Tego rodzaju sukcesy mają szczególną wagę, ponieważ ilustracja prasowa od dawna nie jest jedynie dodatkiem do tekstu. Stała się osobnym językiem myślenia o współczesności, łączącym skrót, metaforę, humor i komentarz społeczny. Wejście polskiego twórcy do takiego obiegu potwierdza, że rodzima szkoła rysunku i ilustracji nadal ma potencjał, by być czytelna i ceniona także poza lokalnym kontekstem.

Warto przy tym zauważyć, że sukces Brody ma charakter nie tylko promocyjny, ale też symboliczny. W epoce zdominowanej przez obraz cyfrowy, generatywne narzędzia i szybkie formaty internetowe obecność autorskiego rysunku w tradycyjnym wydaniu gazety o globalnym znaczeniu przypomina o sile ręcznie wypracowanego idiomu artystycznego. To także dowód, że kultura wizualna nadal potrzebuje autorów, a nie tylko sprawnych producentów treści. Z polskiej perspektywy wydarzenie to dobrze równoważy częsty kompleks wobec centrów kulturowych Zachodu. Pokazuje, że twórca z Polski nie musi być egzotycznym dodatkiem, lecz może wejść w sam środek międzynarodowego obiegu jako pełnoprawny uczestnik rozmowy o współczesności. W tym sensie był to jeden z tych cichych, ale bardzo znaczących momentów tygodnia.

Ministerstwo Kultury ogłosiło konkurs na dyrektora Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, a decyzja natychmiast nabrała znaczenia szerszego niż czysto kadrowe

Ważnym wydarzeniem w polskim życiu instytucjonalnym kultury było ogłoszenie konkursu na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach. Z pozoru to administracyjna wiadomość, ale w praktyce chodzi o jedną z tych decyzji, które potrafią zaważyć na kierunku całego segmentu życia muzycznego. Centrum w Lusławicach nie jest zwykłą instytucją koncertową. To miejsce o silnym znaczeniu symbolicznym, edukacyjnym i międzynarodowym, związane z nazwiskiem kompozytora, który był jedną z największych postaci polskiej muzyki współczesnej. Wybór dyrektora będzie więc rozstrzygał nie tylko kwestie organizacyjne, ale też wizję tego, jak dziś rozumieć dziedzictwo Pendereckiego i jak łączyć je z potrzebami młodych twórców oraz publiczności.

W tym sensie wydarzenie z tego tygodnia wpisuje się w szerszą debatę o jakości zarządzania kulturą. Coraz częściej widać, że instytucje kultury nie mogą już funkcjonować jedynie jako spokojni depozytariusze tradycji. Muszą prowadzić edukację, budować relacje międzynarodowe, zabiegać o publiczność i odpowiadać na zmieniające się warunki finansowe. Ogłoszenie konkursu w Lusławicach uruchomiło więc nieformalnie pytanie o model przywództwa w kulturze: czy ma to być zarządzanie bezpieczne i zachowawcze, czy bardziej otwarte na eksperyment, współpracę i mocniejszą obecność w międzynarodowym obiegu muzycznym. Choć decyzja personalna zapadnie później, już teraz widać, że ten ruch należy do ważniejszych wydarzeń tygodnia, bo dotyka samego serca współczesnej polityki kulturalnej.

Rijksmuseum potwierdziło autentyczność zaginionego obrazu Rembrandta, co było jednym z najbardziej ekscytujących wydarzeń tygodnia w świecie sztuki

Na świecie ogromne zainteresowanie wzbudziła wiadomość z Amsterdamu, gdzie Rijksmuseum potwierdziło, że obraz „Vision of Zacharias in the Temple” jest autentycznym dziełem Rembrandta. Po dwóch latach badań i porównań z innymi pracami z tego samego okresu uznano, że mamy do czynienia z prawdziwym obrazem mistrza, który trafił teraz do publicznej prezentacji po dekadach nieobecności. W świecie sztuki takie wydarzenia zdarzają się rzadko i niemal zawsze mają podwójną wagę. Po pierwsze, chodzi o prestiż samego odkrycia i jego znaczenie dla historii sztuki. Po drugie, o niezwykłą siłę oddziaływania na publiczność, bo nagle okazuje się, że nie cały kanon został zamknięty i opisany raz na zawsze. Nawet w przypadku twórców tak potężnie przebadanych jak Rembrandt wciąż możliwe są niespodzianki.

Wydarzenie to przypomniało również, że kultura nie żyje wyłącznie premierami i nowościami. Czasem jej najciekawsze momenty rodzą się z cierpliwej pracy badawczej, konserwatorskiej i atrybucyjnej. Muzea, laboratoria i zespoły ekspertów rzadko trafiają na pierwsze strony gazet, a przecież to właśnie one utrzymują wiarygodność naszego stosunku do dziedzictwa. Potwierdzenie autentyczności dzieła Rembrandta pokazuje, że historia sztuki nie jest martwą dziedziną zajmującą się wyłącznie katalogowaniem tego, co już znane. Nadal potrafi dostarczać momentów prawdziwego odkrycia, które zmieniają zarówno wiedzę specjalistów, jak i wyobraźnię szerokiej publiczności. To dlatego wiadomość z Rijksmuseum była jednym z tych wydarzeń tygodnia, które łączą naukę, prestiż instytucji i czystą fascynację sztuką.

Berlinale weszło w nową fazę po politycznym kryzysie, a pozostawienie Tricii Tuttle na stanowisku stało się ważnym sygnałem dla całego świata filmu

Jednym z najważniejszych wydarzeń tygodnia w europejskiej kulturze była decyzja, że Tricia Tuttle pozostanie dyrektorką Berlinale mimo politycznych napięć, które wybuchły po tegorocznej edycji festiwalu. Berlinale od lat uchodzi za imprezę bardziej polityczną niż Cannes czy Wenecja, ale tym razem spór wokół konfliktu w Gazie, wolności wypowiedzi i granic akceptowalnych gestów artystycznych urósł do rozmiarów kryzysu instytucjonalnego. W tle pojawiły się pytania o rolę państwa w finansowaniu kultury, odpowiedzialność organizatorów oraz o to, czy festiwal filmowy może być dziś przestrzenią otwartego sporu, nie popadając zarazem w destabilizację. Pozostawienie Tuttle w roli dyrektorki, przy jednoczesnym zapowiedzeniu nowych zasad i kodeksu postępowania, pokazuje próbę ratowania równowagi między autonomią kultury a polityczną presją.

Znaczenie tego wydarzenia jest bardzo duże, ponieważ Berlinale to nie tylko festiwal, ale jedna z głównych scen symbolicznych światowego kina. To, co dzieje się tam organizacyjnie, szybko staje się punktem odniesienia dla innych imprez, instytucji i środowisk twórczych. Decyzja z tego tygodnia mówi więc coś ważnego o obecnym stanie kultury europejskiej: coraz trudniej oddzielić sztukę od wielkich sporów geopolitycznych, ale jednocześnie instytucje nadal próbują nie dopuścić do całkowitego podporządkowania pola kultury logice politycznej wojny. W praktyce nie rozwiązuje to problemu. Raczej pokazuje, że festiwale filmowe weszły w epokę, w której zarządzanie konfliktem światopoglądowym staje się równie ważne jak program artystyczny. A to już samo w sobie jest jednym z najważniejszych tematów kultury 2026 roku.

BRIT Awards 2026 potwierdziły zmianę pokoleniową w brytyjskiej muzyce, a wielki wieczór Olivii Dean był jednym z najgłośniejszych momentów tygodnia

Końcówka poprzedniego weekendu i echo gali BRIT Awards zdominowały pierwsze dni marca w muzyce popularnej. Najmocniej wybrzmiało zwycięstwo Olivii Dean, która zdobyła najważniejsze wyróżnienia i stała się twarzą nowego etapu brytyjskiego popu i R&B. Sama lista nagród jest oczywiście istotna, ale znacznie ciekawsze jest to, co ta gala powiedziała o stanie muzyki. BRIT Awards od lat działają jako barometr zmian w brytyjskiej kulturze popularnej. Kiedy jedna artystka tak wyraźnie dominuje wieczór, nie chodzi tylko o sukces promocyjny, ale o moment krystalizacji nowego gustu i nowej hierarchii. W tym roku widać było silne przesunięcie ku artystom łączącym wrażliwość mainstreamową z wyraźną autorską tożsamością i większą emocjonalną wiarygodnością niż klasyczny pop sprzed dekady.

Ważny był też kontekst całej gali. Nagrody odbyły się poza Londynem, w Manchesterze, co samo w sobie miało wymiar symboliczny i pokazywało próbę szerszego otwarcia brytyjskiego przemysłu muzycznego na inne ośrodki. Równolegle gala przypomniała o znaczeniu scen oddolnych, niezależnych miejsc i zaplecza, bez którego nawet najgłośniejsze nazwiska nie miałyby gdzie dorastać artystycznie. Wypowiedzi artystów, zwłaszcza podkreślające rolę grassroots venues, miały więc szerszy sens niż typowe podziękowania ze sceny. BRIT Awards 2026 nie były wyłącznie celebracją gwiazd. Stały się także opowieścią o tym, że przemysł muzyczny nadal potrzebuje żywego ekosystemu, a nie tylko wielkich platform i algorytmów. To właśnie nadało temu wydarzeniu większy ciężar kulturowy.

Paryski Tydzień Mody znów stał się centrum międzynarodowej kultury wizualnej, a pokazy Diora i Saint Laurenta nadawały ton całemu tygodniowi

Jednym z najmocniej obserwowanych zjawisk kulturalnych tygodnia był paryski Fashion Week, szczególnie pokazy Diora i Saint Laurenta. W obu przypadkach chodziło nie tylko o ubrania, lecz o pełne, spójne komunikaty estetyczne. Dior zaprezentował kolekcję pełną odniesień do natury, rzeźbiarskiej formy i romantycznie przetworzonej sylwetki, próbując jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, jak luksusowa marka może zachować świeżość w trudniejszym otoczeniu rynkowym. Saint Laurent z kolei zestawił monumentalne garnitury z delikatnymi koronkami, wracając do własnych archiwalnych kodów, ale podając je w bardziej nerwowym, współczesnym rytmie. Te dwa pokazy przypomniały, że moda najwyższej rangi nadal działa jak intensywnie skondensowana forma sztuki użytkowej: łączy historię, obraz ciała, teatr, architekturę i pragnienia epoki.

Dlaczego to ważne kulturowo? Bo współczesna moda nie jest już dawno wyłącznie domeną branży luksusowej. Jej pokazy funkcjonują jak globalne spektakle znaczeń, które natychmiast rozchodzą się po mediach, platformach społecznościowych i całym polu kultury wizualnej. To, co pojawia się na wybiegu, wpływa potem nie tylko na handel, lecz na fotografię, reklamę, teledyski, seriale i codzienny język stylu. W tym tygodniu Paryż pokazał, że mimo kryzysowych nastrojów w branży wielkie domy mody wciąż potrafią narzucać wyobraźnię formy. Dior i Saint Laurent były szczególnie ważne dlatego, że oba pokazy próbowały połączyć potrzebę widowiska z potrzebą tożsamości. A to właśnie dziś decyduje o tym, czy moda pozostaje zjawiskiem kulturowym, a nie wyłącznie produktem.

Pokaz Victorii Beckham udowodnił, że moda celebrycka może wejść na poziom pełnoprawnej wypowiedzi artystycznej

Osobnym wydarzeniem tygodnia był również pokaz Victorii Beckham w Paryżu. Jej kolekcja, inspirowana twórczością Tamary Łempickiej, została szeroko odnotowana nie tylko ze względu na obecność znanych nazwisk w pierwszym rzędzie, ale przede wszystkim dlatego, że zbudowała wyraźny, estetycznie konsekwentny język. Transparentne tkaniny, mocno rysowane sylwetki, ostre garnitury i rzeźbiarskie suknie tworzyły całość, którą dało się odczytać jako świadomy dialog z modernistycznym glamour oraz kobiecą siłą w wydaniu bardziej zdyscyplinowanym niż krzykliwym. To ważne, bo marka Beckham od lat balansuje między łatką projektu celebryckiego a ambicją wejścia do ścisłego grona liczących się domów mody. W tym tygodniu wiele komentarzy wskazywało, że ta druga ścieżka staje się coraz bardziej wiarygodna.

W kulturowym sensie pokaz Beckham jest ciekawy również dlatego, że uosabia zmianę w odbiorze twórców funkcjonujących na styku popkultury i designu. Dawniej podobne projekty bywały traktowane podejrzliwie jako produkt sławy. Dziś liczy się bardziej to, czy marka potrafi wytworzyć własny idiom wizualny i utrzymać go na wysokim poziomie. Beckham, odwołując się do Łempickiej, weszła przy tym w dialog z art deco, z kobiecym portretem i z tradycją modernistycznej elegancji, co nadało całemu pokazowi głębszy kontekst. W efekcie mieliśmy do czynienia nie tylko z branżową premierą, ale z wydarzeniem pokazującym, jak szeroko rozlały się dziś granice kultury. Sztuka wysoka, moda, nazwisko celebryckie i rynek luksusu nie są już odseparowanymi światami, lecz tworzą jedną, wspólną scenę symbolicznej rywalizacji.

GLAAD Media Awards przypomniały, że gala nagród może być jednocześnie wydarzeniem kultury i platformą obywatelskiego sprzeciwu

Końcówka tygodnia przyniosła także wyraźny akcent ze świata kultury medialnej i reprezentacji, czyli doroczne GLAAD Media Awards. Samo wydarzenie od dawna funkcjonuje jako ważny punkt w kalendarzu amerykańskiej kultury popularnej, bo wyróżnia produkcje i twórców wpływających na widzialność społeczności LGBTQ. W tym roku galę mocno naznaczyły wypowiedzi o rosnącym autorytaryzmie, zagrożeniach dla praw obywatelskich i odpowiedzialności mediów. To ważne, ponieważ pokazuje, że kultura nagród nie ogranicza się już do autopromocji branży. Coraz częściej staje się miejscem artykulacji lęków i sporów społecznych. W świecie, w którym produkcje filmowe, serialowe i medialne są stale wciągane w wojny ideologiczne, podobne gale funkcjonują jako rytuały potwierdzające, że reprezentacja nie jest pobocznym dodatkiem, lecz jednym z centralnych tematów współczesnej kultury.

GLAAD Awards z tego tygodnia dobrze ilustrują też przemianę samego pojęcia kultury popularnej. Dawniej można było odróżnić rozrywkę od debaty obywatelskiej znacznie łatwiej. Dziś granice te są dużo bardziej płynne. Aktorzy, dziennikarze, showrunnerzy i platformy nie tylko produkują treści, ale uczestniczą w sporze o to, jakie obrazy świata uznajemy za dopuszczalne i jakie grupy dostają prawo do pełnej obecności w przestrzeni publicznej. Z tego powodu nawet gala medialna, która mogłaby wyglądać na wydarzenie niszowe wobec wielkich festiwali filmowych czy tygodni mody, nabrała w tym tygodniu większej rangi. Pokazała bowiem, że kultura w 2026 roku nie jest strefą neutralną. Jest jednym z głównych miejsc, w których społeczeństwa negocjują własne normy i własną wrażliwość.

Premiera „Hoppers” pokazała, że kino familijne nadal pozostaje laboratorium współczesnej wyobraźni kulturowej

Do ważnych wydarzeń tygodnia należała również premiera animacji „Hoppers” studia Disney-Pixar. Tego rodzaju premiery bywają czasem redukowane do segmentu rodzinnej rozrywki, ale byłoby to uproszczenie. Kino animowane od dawna pełni funkcję laboratorium kulturowych tematów: testuje nowe estetyki, oswaja dziecięcą publiczność z problemami świata, a jednocześnie wpływa na język marketingu, internetu i codziennej wyobraźni. „Hoppers” zwróciło uwagę właśnie dlatego, że łączyło prostą atrakcyjność z motywem technologicznym i ekologicznym, próbując zbudować opowieść, która pracuje jednocześnie na poziomie memu, humoru i opowieści o relacji człowieka ze światem zwierząt. Disney i Pixar od lat wiedzą, że dzisiejszy sukces filmu rodzinnego nie zależy tylko od scenariusza, ale od zdolności wejścia w szerszy obieg kultury cyfrowej.

Znaczenie tej premiery w tygodniowym podsumowaniu kultury polega na tym, że pokazuje ona siłę wielkich studiów w produkowaniu wspólnego języka dla bardzo szerokiej publiczności. Nawet jeśli film okaże się bardziej lub mniej udany artystycznie, już sam jego debiut uruchamia obieg cytatów, kadrów, memów, recenzji i nawiązań, które wykraczają daleko poza salę kinową. To ważne także dlatego, że animacja pozostaje dziś jednym z ostatnich gatunków, które naprawdę potrafią spajać pokolenia. Dzieci oglądają historię dosłownie, dorośli czytają ją jako komentarz do technologii, emocji czy relacji społecznych. W tym sensie „Hoppers” było ważnym wydarzeniem tygodnia nie tylko dla przemysłu filmowego, ale dla całego ekosystemu współczesnej popkultury.

Bilans tygodnia kulturalnego: pamięć, prestiż i spór znów spotkały się w jednym miejscu

Patrząc na cały tydzień, widać wyraźnie, że kultura nie poruszała się jednym torem. Z jednej strony mieliśmy wydarzenia oparte na pamięci i dziedzictwie: powrót do Wajdy, odkrycie dzieła Rembrandta, instytucjonalne decyzje wokół miejsc noszących wielkie nazwiska. Z drugiej strony kultura pulsowała rytmem widowiska i współczesnej widzialności: BRIT Awards, Paryż, premiery filmowe, świat mediów i reprezentacji. A pomiędzy nimi pojawił się trzeci wymiar, chyba najciekawszy: spór o to, czy instytucje kultury mogą dziś zachować autonomię w świecie coraz mocniej rozgrzanym politycznie. Berlinale było tutaj przykładem najbardziej wyrazistym, ale niejedynym. Także gale medialne czy wielkie premiery niosły w sobie ślady szerszego napięcia społecznego.

To właśnie dlatego pierwszy tydzień marca był tak ciekawy. Nie przyniósł jednej dominującej historii, lecz ujawnił kilka równoległych prawd o kulturze 2026 roku. Kultura nadal jest przestrzenią zachwytu, prestiżu i wielkich premier, ale równocześnie pozostaje polem walki o pamięć, język, reprezentację i sens instytucji. W Polsce było to widać szczególnie mocno na przykładzie Wajdy i decyzji dotyczących Lusławic. Na świecie – na przykładzie Berlinale, muzeów i tygodnia mody, który znów okazał się czymś więcej niż sezonowym pokazem ubrań. Ten tydzień przypomniał więc, że kultura nie jest dodatkiem do rzeczywistości. Jest jednym z najczulszych miejsc, w których rzeczywistość odbija się, zaostrza i zostaje zapamiętana.

Źródła

  • https://www.pap.pl/aktualnosci/rezyser-ktory-byl-polska-mija-100-rocznica-urodzin-andrzeja-wajdy – materiał PAP o setnej rocznicy urodzin Andrzeja Wajdy i znaczeniu ustanowienia 2026 Rokiem Wajdy.
  • https://www.polskieradio.pl/8/1874/Artykul/3650670,rozpoczely-sie-obchody-roku-andrzeja-wajdy-setna-rocznica-urodzin-rezysera – informacja Polskiego Radia o rozpoczęciu obchodów Roku Andrzeja Wajdy.
  • https://e-teatr.pl/kraj-w-holdzie-polskiemu-mistrzowi-100-lecie-urodzin-andrzeja-wajdy-66656 – opis wydarzeń i wystaw towarzyszących stuleciu urodzin Andrzeja Wajdy, w tym ekspozycji w Mangghze.
  • https://www.pap.pl/aktualnosci/polski-rysownik-tomasz-broda-ilustratorem-w-papierowym-wydaniu-new-york-timesa – materiał PAP o publikacji rysunków Tomasza Brody w drukowanym „New York Timesie”.
  • https://www.pap.pl/aktualnosci/minister-kultury-oglosila-konkurs-na-dyrektora-europejskiego-centrum-muzyki-k – informacja PAP o ogłoszeniu konkursu na dyrektora Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/dutch-museum-confirms-lost-painting-is-genuine-rembrandt-2026-03-02/ – depesza Reuters o potwierdzeniu autentyczności obrazu Rembrandta przez Rijksmuseum i jego publicznej prezentacji.
  • https://www.reuters.com/business/media-telecom/berlin-film-festival-director-stay-role-after-gaza-tensions-2026-03-04/ – materiał Reuters o decyzji w sprawie dyrektorki Berlinale po politycznych napięciach wokół festiwalu.
  • https://www.reuters.com/business/media-telecom/olivia-deans-the-art-loving-wins-album-year-brits-2026-02-28/ – relacja Reuters o głównych rozstrzygnięciach BRIT Awards 2026.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/winners-2026-brit-awards-2026-02-28/ – zestawienie laureatów BRIT Awards 2026 opublikowane przez Reuters.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/dior-shows-flower-shaped-dresses-ruffled-jackets-autumnwinter-womenswear-2026-03-03/ – materiał Reuters o pokazie Diora podczas Paris Fashion Week i jego głównych motywach estetycznych.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/saint-laurent-presents-lace-dresses-power-suits-paris-fashion-week-show-2026-03-03/ – relacja Reuters o pokazie Saint Laurenta podczas Paris Fashion Week.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/victoria-beckham-shows-sheer-dresses-sharp-suits-paris-fashion-week-2026-03-06/ – materiał Reuters o pokazie Victorii Beckham na Paris Fashion Week i inspiracji Tamarą Łempicką.
  • https://www.reuters.com/lifestyle/don-lemon-warns-against-authoritarianism-media-consolidation-glaad-awards-2026-03-07/ – depesza Reuters o GLAAD Media Awards 2026 i głównych akcentach gali.
  • https://www.reuters.com/business/media-telecom/disney-pixars-hoppers-seeks-turn-viral-meme-into-box-office-gold-2026-03-05/ – materiał Reuters o premierze filmu „Hoppers” i strategii jego kulturowego pozycjonowania.
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie