
Microsoft zapowiedział kolejną już falę redukcji zatrudnienia, która tym razem obejmie około 6 tysięcy etatów, czyli około 3% globalnego zatrudnienia giganta. Zwolnienia dotkną nie tylko pracowników głównej siedziby w Redmond, ale także osoby zatrudnione w międzynarodowych biurach oraz w spółkach zależnych, takich jak LinkedIn. Przypomnijmy, że Microsoft już w lutym zwolnił wcześniej około 2 tysięcy osób, które uzyskały słabe oceny wydajności.
AI „robi swoje”
Microsoft tłumaczy, że redukuje etaty, aby uprościć strukturę organizacyjną i lepiej dostosować firmę do zmieniających się warunków rynkowych. Przekładając to z języka korporacyjnego na „nasze”: chodzi o to, że ludzi coraz częściej zastępują narzędzia AI. Ten trend jest wyraźnie widoczny w branży IT.
Problem dotyczy nie tylko Microsoftu. Również Amazon, Meta oraz inne czołowe firmy technologiczne mocno ograniczają zatrudnienie, inwestując w rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Siłą rzeczy powoduje to spadek zapotrzebowania na pracowników, zwłaszcza średniego szczebla.
Microsoft oficjalnie nie przyznał, że decyzja o zwolnieniach ma związek z automatyzacją pracy przez narzędzia AI, jednak wcześniej gigant informował już, że od 20 do 30 procent firmowego kodu powstaje przy ich wsparciu sztucznej inteligencji.
Przegląd gospodarczych wydarzeń tygodnia: 12.05.-18.05.2025