
Wielka montownia Europy – taki wizerunek polskiej gospodarski był utrwalany przez ostatnie dekady i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Mamy marzenia, plany, ambicje, a mimo to wciąż nie jesteśmy krajem innowacji, technologii, nie potrafimy konkurować na poziomie know-how. Wyjątkiem od tej reguły jest polski gaming, ale sukcesy CD Projekt, 11 bit studios czy Ten Square Games nie przyćmią tego, że jako całościowa gospodarka jesteśmy w… No, sami wiecie gdzie. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest dramatycznie niski poziom inwestycji, co ma przełożenie również na mały biznes.
W zachodniej kulturze biznesu obowiązuje zasada, że pieniądz zawsze musi pracować. W Polsce ten model, póki co, się nie przyjął. Pokazują to twarde dane. Z badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że wskaźnik inwestycji w Polsce w 2024 roku wyniósł 16,9% PKB. To jeden z najgorszych wyników w Unii Europejskiej, gdzie średnia to 21,2%.
Jakie są tego przyczyny? Jest ich co najmniej kilka:
Z moich obserwacji i rozmów z przedsiębiorcami wynika również, że polski biznes działa w trybie „nachapania się”. Rzadko kiedy celem założenia i prowadzenia firmy jest jej rozwijanie, ekspansja na kolejne rynki i zbudowanie silnej, może nawet globalnej marki. Dominuje postawa tzw. mikromanii, czyli zadowalania się zarabianiem niezłych pieniędzy, które jednak nie są reinwestowane w ramach biznesu – gdy przeciętny przedsiębiorca osiąga stan dobrego, zasobnego życia (dla siebie i swojej rodziny), to w zupełności mu to wystarcza.
Doskonale widać to w mojej branży, czyli w marketingu. Bardzo trudno jest wytłumaczyć polskiemu przedsiębiorcy, dlaczego powinien cierpliwie inwestować w swoją markę. Perspektywa osiągnięcia korzyści wizerunkowych i finansowych za 5 czy 10 lat jest dla rodzimego biznesu czystą abstrakcją. Efekty mają być tu i teraz, stąd dużo łatwiej jest sprzedać proste usługi reklamowe, a o wiele trudniej te związane z brandingiem. Polskie firmy boją się wyjść poza schemat, co skutkuje współczesnym obrazem rodzimej gospodarki – nie innowacyjnej, nie wyznaczającej trendy, ale odtwórczej i uzależnionej od zagranicznych kontrahentów.
Nie ukrywam, że jestem tym zirytowany. Jako narodowi nie można nam odmówić pracowitości, pomysłowości, wizji, natomiast wszystko to odbija się od ściany braku decyzyjności i strategicznego planowania. Głównym celem jest kasa, dlatego polskie firmy wolą ją kumulować, a jeśli już inwestują, to bynajmniej nie w swoją działalność.
Branża marketingowa jest szczególnie wrażliwa na niepokoje w gospodarce. Od kilkunastu miesięcy wyraźnie spada poziom inwestycji w tym obszarze – firmy tną budżety na reklamę, nie wspominając już o brandingu. Projekty są zawieszane lub odwoływane, kampanie niby się toczą, ale bez deklaracji kontynuowania finansowania (co rodzi nerwowość i siłą rzeczy wpływa na zaangażowanie agencji).
Niedawno rozmawiałem z jednym z klientów, który wprost poinformował, że na razie przekłada wszystkie projekty (m.in. budowę nowej strony internetowej), ponieważ zbiera środki na inwestycję. Z ciekawości zapytałem, o jaką inwestycję chodzi. Nie byłem zaskoczony: klient planuje zakup kolejnego już mieszkania na wynajem…
Dopóki dla polskiego biznesu szczytem inwestycji będzie kupowanie kawalarek, kryptowalut i funduszy inwestycyjnych, a nadrzędnym celem właścicieli firm „życie z odsetek”, najlepiej jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego, to będziemy dreptać w miejscu. Już dawno wpadliśmy w dobrze opisaną w ekonomii tzw. pułapkę średniego rozwoju, z której nie da się wyjść bez inwestycji w obszarze stricte biznesowym. Tymczasem odnoszę wrażenie, że mało kto buduje w Polsce firmę na pokolenia.
W naszym kraju przeważa model biznesu jako alternatywy dla etatu i sposobu na szybkie zarobienie pieniędzy, które następnie lokuje się w różnych aktywach pozwalających czerpać dochód pasywny bez pracy. Jest to oznaka braku wiary w swój biznes i – nie owijajmy w bawełnę – naszego narodowego kompleksu niższości.
Nadzieja w młodym pokoleniu, które nieobciążone skazą PRL-u, dzikiej prywatyzacji lat 90. XX wieku i ogromnego bezrobocia początku lat dwutysięcznych, popchnie ten nasz biznes w kierunku zachodnich standardów. Bo teraz w Polsce dużego, prawdziwie krajowego biznesu prawie nie ma.
Autor: Grzegorz Wiśniewski, red. naczelny Mindly.pl, CEO Soluma Group, CEO Soluma Interactive.