Banishers: Ghosts of New Eden – recenzja gry na PS5

Redakcja
29.03.2026

Banishers: Ghosts of New Eden to gra, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, ale nie w taki sposób, jakiego można by się spodziewać po typowym action RPG. Najmocniej działa tutaj nie walka, nie tempo i nie widowiskowość, tylko klimat, historia i relacja między bohaterami. To tytuł oparty na emocjach, moralnych wyborach i mrocznej atmosferze, a nie na nieustannym zasypywaniu gracza atrakcjami. I właśnie dlatego albo wciągnie bardzo mocno, albo odbije się od gracza, który szuka głównie dynamicznej akcji.

Największy plus tej gry to dla mnie fabuła i ogólny ciężar emocjonalny całej historii. Relacja Reda i Antei nie jest tu tylko dodatkiem do rozgrywki, ale prawdziwym centrum całej opowieści. To sprawia, że nawet kiedy sama mechanika nie robi wielkiego wrażenia, nadal chce się iść dalej, bo po prostu ciekawi, dokąd ta historia zmierza. Czuć tu rękę studia, które lepiej radzi sobie z budowaniem napięcia, postaci i nastroju niż z robieniem efektownego widowiska. I to w tej grze naprawdę działa.

Bardzo dobrze wypada też sam świat gry. New Eden ma świetny, ciężki, duszny klimat i nie próbuje straszyć tanimi sztuczkami. To bardziej mroczna, przygnębiająca opowieść o cierpieniu, winie i konsekwencjach wyborów niż klasyczny horror. Dzięki temu gra ma własny charakter i potrafi zostać w głowie. To nie jest kolejny generyczny świat fantasy z duchami, tylko miejsce, które ma własny ton, własne tempo i własny nastrój. I nawet jeśli nie wszystko tutaj zachwyca technicznie, to atmosfera robi robotę niemal od początku do końca.

Na minus trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że walka jest raczej poprawna niż naprawdę dobra. Działa, daje radę i nie psuje gry, ale nie jest jej najmocniejszą stroną. Z czasem zaczyna się czuć, że starcia są dość powtarzalne, przeciwników nie ma aż tak wielu, a sam system nie daje wielkiej głębi. To nie jest ten typ gry, w którym po kilkunastu godzinach nadal ekscytuje sam combat. Tu raczej traktuje się go jako narzędzie do popychania historii do przodu. I właśnie dlatego osoby nastawione na dynamiczną akcję mogą być rozczarowane.

Drugim słabszym elementem jest tempo. Im dalej, tym bardziej zaczyna być czuć, że gra mogłaby być trochę krótsza albo bardziej zwarta. Pojawiają się momenty, w których widać rozwlekanie, wracanie w te same miejsca i powtarzalny rytm zadań. To nie zabija całości, ale odbiera jej część energii. Najmocniej Banishers działa wtedy, gdy skupia się na emocjach, bohaterach i moralnych decyzjach. Kiedy zaczyna przeciągać drogę między kolejnymi mocnymi scenami, trochę traci rozpęd.

Nie jest to też produkcja idealna technicznie. Banishers ma ten charakterystyczny sznyt gry AA: bardzo dobry pomysł, mocny klimat i porządną narrację, ale bez pełnego dopieszczenia, którego można oczekiwać od największych i najdroższych produkcji. Zdarzają się momenty, w których widać, że to nie jest tytuł z najwyższej półki technicznej. Dla mnie nie przekreśla to gry, ale też nie udawałbym, że wszystko jest tu perfekcyjnie doszlifowane.

Najważniejsze jest jednak to, że Banishers ma własny charakter. To nie jest kolejna bezpieczna gra, która robi wszystko poprawnie, ale niczym nie zostaje w pamięci. Tutaj zostaje przede wszystkim klimat i emocjonalna historia. Nawet jeśli walka bywa tylko niezła, a tempo czasem siada, to nadal czuć, że twórcy mieli konkretny pomysł i chcieli opowiedzieć coś więcej niż tylko kolejną historię o walce dobra ze złem. I właśnie dlatego ten tytuł zostawia po sobie lepsze wrażenie, niż mogłyby sugerować same jego słabsze elementy.

Podsumowując: Banishers: Ghosts of New Eden to bardzo dobra gra dla osób, które lubią mroczne, fabularne przygody z cięższym klimatem i mocnym naciskiem na historię. Jeśli ktoś szuka przede wszystkim dobrej opowieści, wyrazistych bohaterów i świata z własną atmosferą, to naprawdę warto. Jeśli jednak najważniejsza jest dla niego walka, tempo i mechaniczna świeżość, może poczuć niedosyt. To nie jest gra bez wad, ale jest to jedna z tych produkcji, które wygrywają klimatem i emocjami. I właśnie za to najbardziej ją cenię.

Autor: WG

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie