Fantastyka książki - Tajemna historia Moskwy, Ekaterina Sedia

Mateusz Nowak
06.09.2015

MOSKWA NIE WIERZY W NIC?

Niezbyt wesoła powieść napisana przez Rosjankę, o Rosjanach, z akcją umieszczoną w Rosji. Nic zatem dziwnego, że trudno, by niosła ze sobą radosne treści. Tajemna historia Moskwy Ekateriny Sedii nie dorasta do Nigdziebądź Gaimana – mało tego: w moim przekonaniu słabsza jest także od naszej polskiej Herbaty z kwiatem paproci Studniarka. W zasadzie, jakby się zastanowić, nie jest to nic specjalnego.

Oczywiście każda z tych książek ma zupełnie inny wydźwięk i nastrój, od zabawnego, groteskowo makabrycznego momentami, Nigdziebądź, przez wypośrodkowaną Herbatę…, do dołującej Tajemnej historii Moskwy. Bo w Moskwie (lub też pod nią albo gdzieś obok niej) istnieje drugi świat, matecznik istot przegranych, które będąc starymi bóstwami musiały ustąpić nowym lub też odrzucone przez świat powierzchniowy, wybrały wieczne życie poza czasem. Tam też szybko przenosi się akcja powieści Sedii, w której główną osią jest poszukiwanie przez chorą na schizofrenię Galinę jej siostry Maszy, zamienionej, przez jakąś złą siłę, w kawkę. Dołącza do niej dwójka innych bohaterów odtrąconych przez świat na powierzchni – i razem wyruszają oni wszyscy wyjaśnić tajemnicę zniknięcia Maszy, a wraz z nią rosnącej liczby innych mieszkańców Moskwy.

Na dobrą sprawę – mam trudność z nazywaniem Tajemnej historii Moskwy powieścią, bo tak w zasadzie to zlepek scen z bohaterami rosyjskich baśni i podań ludowych, z lekka tylko spojonych osią fabularną, czyli poszukiwaniem Maszy. I to stanie autorki w rozkroku, pomiędzy zbiorem opowiadań a spójną powieścią, zdecydowanie całości nie służy. Poszczególne rozdziały mogłyby swobodnie funkcjonować jako samodzielne opowiadania i jako takie bardzo dobrze spełniałyby swoją rolę. Ba, może nawet warto było zamiast na siłę tworzyć powieść, opublikować zbiór tematycznie powiązanych opowiadań, tekstów złączonych wspólnym motywem okrutnych doświadczeń powodowanych przez niełatwą historię Moskwy i narodów Rosji. Historia Maszy, a w zasadzie jej siostry, jest bowiem niczym w zestawieniu z życiem żony dekabrysty, Anglika, który miał nieszczęście trafić do Moskwy w niewłaściwym momencie historii (jak gdyby w historii Rosji był kiedykolwiek jakiś “właściwy” moment), Cyganki czy śydów, którym nie dane było zaznać w Rosji spokoju i zrozumienia.

Nagromadzenie tego przygnębienia po krótkim czasie wywołało we mnie niechęć; bo – pomijając samą kwestię pokazania, jaka to Moskwa potrafi być dla niewinnych niesprawiedliwa – niczemu się nie przysłuża. Są książki dołujące, doprowadzające niemal do depresji, ale są też takie, które snują się bez celu, dla pozoru ważności przedstawiając losy ludzi niezasłużenie pokaranych przez los. I właśnie taka jest Tajemna historia Moskwy, powieść o życiowych rozbitkach, których Sedii jest żal. Ja natomiast mam ich dość; dość użalania się nad sobą, nad losem, nad okrucieństwem Moskwy Nad i ogólnej niesprawiedliwości świata. Bo poirytowanie na tą miałkość rzekomej powieści doprowadziło mnie do satysfakcji z losu tych nieudaczników. Widać taka już Moskwa i Rosja są.


Maciej Majewski
/www.maciejmajewski.pl/
Informator GFK

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie