
Tydzień od mniej więcej 8 do 15 listopada 2025 roku upłynął pod znakiem mieszanych sygnałów z gospodarki światowej. Z jednej strony pojawiły się coraz spokojniejsze prognozy inflacyjne w Polsce i w części krajów rozwiniętych, z drugiej – dane o wzroście nadal pokazują wyraźne spowolnienie, a banki centralne bardzo ostrożnie podchodzą do ewentualnych obniżek stóp procentowych. Poniżej zebraliśmy najważniejsze wydarzenia gospodarcze i ekonomiczne z kraju i ze świata, wraz z opisem ich znaczenia dla firm, konsumentów i rynków finansowych.
Najważniejszą krajową publikacją tygodnia była listopadowa projekcja inflacji i PKB przygotowana przez Narodowy Bank Polski. Z opublikowanego dokumentu wynika, że według podstawowego scenariusza inflacja CPI w Polsce w 2025 roku ma wynieść średnio około 3,7 procent, aby w kolejnych latach stopniowo obniżać się w kierunku 2,9 procent w 2026 roku i 2,5 procent w 2027 roku. To poziomy zbliżone do formalnego celu inflacyjnego NBP, co oznacza, że po kilku latach dwucyfrowej inflacji bank centralny coraz śmielej komunikuje wizję powrotu do względnej normalności cenowej. Projekcja zakłada jednocześnie, że wzrost PKB przyspieszy do około 3,4 procent w 2025 roku, 3,7 procent w 2026 roku, a następnie nieco spowolni do około 2,6 procent w 2027 roku, gdy wygasną efekty napływu funduszy unijnych.
NBP podkreśla, że ważnym czynnikiem poprawy koniunktury będzie w szczególności uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy, które powinny przełożyć się na wyższe inwestycje publiczne i prywatne, a przez to także na rosnące zatrudnienie i wynagrodzenia. Z drugiej strony w projekcji pojawia się wyraźne zastrzeżenie, że scenariusz bazowy obarczony jest dużą niepewnością. Źródłem ryzyka są choćby napięcia geopolityczne, zmienność cen surowców energetycznych, a także możliwe spowolnienie w głównych gospodarkach strefy euro, które mogłoby osłabić popyt na polski eksport. Bank centralny przypomina też, że wciąż utrzymują się relatywnie wysokie realne stopy procentowe, co z jednej strony pomaga w sprowadzaniu inflacji w dół, ale z drugiej utrudnia część decyzji inwestycyjnych w sektorze prywatnym.
Dla polskich firm i gospodarstw domowych ta projekcja oznacza przede wszystkim, że w horyzoncie kilku lat scenariusz gwałtownych wahań cen powinien stopniowo ustępować miejsca bardziej przewidywalnemu otoczeniu. Niższa inflacja to potencjalnie mniejsze podwyżki nominalnych wynagrodzeń, ale też wolniej rosnące koszty kredytów i usług. Z punktu widzenia rządu i samorządów wnioski są dwojakie: z jednej strony gospodarka ma szansę na całkiem przyzwoite tempo rozwoju, z drugiej – ważne będzie utrzymanie dyscypliny fiskalnej, aby nie podbijać inflacji ponad poziomy prognozowane przez NBP. W praktyce najbliższe kwartały pokażą, czy gospodarka rzeczywiście wejdzie na ścieżkę tak zwanego miękkiego lądowania, czyli stopniowego wygaszania inflacji bez recesji.
W tym samym tygodniu rynek analizował także komunikat po listopadowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Zwrócono w nim uwagę na szybki spadek inflacji CPI do 2,8 procent rok do roku w październiku, wobec 2,9 procent we wrześniu, co oznacza, że dynamika cen znalazła się już w pobliżu celu inflacyjnego. Jednocześnie w komunikacie podkreślono, że inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii również maleje, choć wciąż pozostaje wyższa niż ogólny wskaźnik. Rada uznała, że na tym etapie właściwe jest utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie, ponieważ wcześniejsze obniżki oraz spadek inflacji dopiero w pełni przekładają się na realną gospodarkę.
Ostrożna postawa RPP pokazuje, że polski bank centralny stara się uniknąć błędu przedwczesnego ogłoszenia zwycięstwa w walce z inflacją. W komunikacie zwrócono uwagę między innymi na wciąż wysoką dynamikę cen usług, która jest pochodną rosnących kosztów pracy i ograniczonej podaży w niektórych sektorach. Dopóki presja płacowa nie osłabnie, a oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych i firm nie zakotwiczą się trwale w pobliżu celu, przestrzeń do dalszych cięć stóp będzie ograniczona. Z perspektywy kredytobiorców oznacza to, że trudno liczyć na szybki powrót do rekordowo niskich kosztów finansowania, jakie obserwowaliśmy przed okresem wysokiej inflacji.
Decyzja Rady ma znaczenie także dla kursu złotego i atrakcyjności polskich aktywów w oczach inwestorów zagranicznych. Utrzymywanie relatywnie wyższych stóp procentowych niż w części krajów strefy euro sprzyja napływowi kapitału portfelowego, co z kolei może stabilizować kurs walutowy i ograniczać koszt importu. Jednocześnie twardsza polityka pieniężna ogranicza tempo zadłużania się gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. W praktyce oznacza to, że polska gospodarka wchodzi w fazę, w której głównym wyzwaniem nie jest już sama inflacja, lecz znalezienie równowagi między wsparciem wzrostu a dbaniem o stabilność cen i sektora finansowego.
Na globalnym poziomie ważnym punktem odniesienia dla analiz w mijającym tygodniu był najnowszy raport World Economic Outlook przygotowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Dokument opublikowany jesienią nadal jest intensywnie komentowany, ponieważ wiele rządów i banków centralnych opiera swoje plany na zawartych w nim projekcjach. Fundusz prognozuje, że globalny wzrost gospodarczy spowolni z około 3,3 procent w 2024 roku do 3,2 procent w 2025 roku, a następnie do 3,1 procent w 2026 roku. Co szczególnie istotne, w raporcie podkreślono rosnące zróżnicowanie pomiędzy gospodarkami rozwiniętymi, które mają rosnąć w tempie mniej więcej 1,5 procent rocznie, a rynkami wschodzącymi i rozwijającymi się, gdzie dynamika PKB powinna utrzymać się nieco powyżej 4 procent.
MFW zwraca uwagę, że mimo stopniowego wygaszania inflacji w wielu krajach, sytuacja wciąż jest daleka od komfortowej. W części gospodarek inflacja wciąż pozostaje powyżej celu, a proces jej obniżania hamuje szereg czynników strukturalnych, takich jak niedobory siły roboczej, zmiany w łańcuchach dostaw czy transformacja energetyczna. Jednocześnie zadłużenie publiczne po pandemicznym i popandemicznym okresie wsparcia fiskalnego wciąż jest wysokie, co ogranicza przestrzeń do kolejnych programów wydatkowych. Fundusz wprost wskazuje, że rządy powinny bardziej selektywnie podchodzić do wydatków, koncentrując się na inwestycjach sprzyjających długofalowej produktywności, a nie na krótkoterminowych transferach.
Dla Polski i innych gospodarek regionu Europy Środkowo-Wschodniej wnioski z raportu są ambiwalentne. Z jednej strony globalne spowolnienie w krajach rozwiniętych może oznaczać mniejszy popyt na eksport i większą ostrożność inwestorów. Z drugiej – stosunkowo wysoka dynamika na rynkach wschodzących, w tym w części krajów sąsiednich, daje szansę na utrzymanie powiązań handlowych i inwestycyjnych. Dodatkowo MFW podkreśla, że państwa, które będą w stanie przyciągać kapitał dzięki stabilnym instytucjom, przewidywalnej polityce i inwestycjom w zieloną transformację, mogą skorzystać na zmianach w globalnych łańcuchach dostaw. To ważny sygnał dla decydentów planujących kierunki rozwoju polskiej gospodarki w najbliższych latach.
Dużo uwagi przyciągnęła także listopadowa decyzja Banku Anglii, której skutki były intensywnie analizowane w trakcie mijającego tygodnia. Komitet Polityki Pieniężnej zdecydował się utrzymać główną stopę procentową na poziomie 4 procent, ale kluczowe okazały się kulisy głosowania. Za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie opowiedziało się pięciu członków, natomiast czterech chciało ich obniżenia o 0,25 punktu procentowego. Tak wyrównany wynik pokazuje, że wewnątrz Banku Anglii narasta przekonanie, iż restrykcyjna polityka pieniężna może wkrótce wymagać łagodzenia, choć większość uznała, że na taki krok jest jeszcze za wcześnie.
W towarzyszącym decyzji raporcie polityki pieniężnej Bank Anglii wskazał, że inflacja w Wielkiej Brytanii prawdopodobnie osiągnęła już swój szczyt, a proces dezinflacji postępuje. Widać to między innymi w słabnącej dynamice wynagrodzeń i spowalniających cenach usług, choć oba wskaźniki wciąż pozostają podwyższone. Bank centralny podkreślił, że obecny poziom stóp jest nadal restrykcyjny i wspiera sprowadzanie inflacji w kierunku celu, ale jednocześnie oddziałuje negatywnie na aktywność inwestycyjną i rynek nieruchomości. W praktyce oznacza to, że decyzje w kolejnych miesiącach będą w dużym stopniu zależały od danych dotyczących rynku pracy i inflacji bazowej.
Dla rynków finansowych bardzo wyrównany wynik głosowania był sygnałem, że realna dyskusja na temat obniżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii już się rozpoczęła. W rezultacie w ostatnich dniach obserwowaliśmy zmiany w wycenie obligacji skarbowych oraz w notowaniach funta. Z punktu widzenia polskich firm działających na rynku brytyjskim istotne jest, że łagodniejsze perspektywy inflacji mogą w średnim terminie sprzyjać stabilizacji kursu walutowego i poprawie nastrojów konsumenckich. Jednocześnie przykład Banku Anglii pokazuje, jak trudne staje się balansowanie pomiędzy walką z inflacją a obawami o nadmierne schłodzenie gospodarki – dylemat, przed którym stoją także inne banki centralne.
W strefie euro w centrum uwagi znalazł się najnowszy wywiad z prezes Europejskiego Banku Centralnego, w którym potwierdzono, że EBC na ostatnim posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Christine Lagarde podkreśliła, że dotychczasowe dane potwierdzają stopniowe zbliżanie się inflacji do celu na poziomie 2 procent w średnim horyzoncie, a bank centralny zamierza podejmować decyzje w trybie spotkania po spotkaniu, w pełni uzależniając ruchy stóp od napływających informacji. To wyraźny sygnał ostrożności: choć rynek coraz śmielej spekuluje na temat przyszłych obniżek stóp w strefie euro, EBC nie chce z góry deklarować żadnej ścieżki luzowania.
Lagarde zwróciła uwagę, że wciąż istnieje wiele czynników, które mogą zakłócić proces dezinflacji. Należą do nich między innymi możliwe skoki cen energii, napięcia geopolityczne oraz ewentualne zawirowania w globalnym systemie finansowym. Jednocześnie EBC obserwuje wyraźne spowolnienie kredytu dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, co z jednej strony pomaga w schładzaniu inflacji, z drugiej zaś rodzi ryzyko zbyt głębokiego spowolnienia aktywności gospodarczej. Stąd nacisk na elastyczność i gotowość reagowania zarówno na scenariusz „twardszego lądowania”, jak i na szybszy od oczekiwanego powrót inflacji do celu.
Dla Polski i innych krajów spoza strefy euro, ale silnie z nią powiązanych handlowo i finansowo, stanowisko EBC ma duże znaczenie. Decyzje banku centralnego w Frankfurcie wpływają na kurs euro, rentowności obligacji w całym regionie oraz na apetyt inwestorów na aktywa z rynków wschodzących. Utrzymywanie stóp na względnie wysokim poziomie oznacza, że koszty finansowania dla firm pozostaną podwyższone, ale jednocześnie przyspieszony spadek inflacji mógłby otworzyć w przyszłości drogę do ostrożnych obniżek. W mijającym tygodniu inwestorzy z uwagą śledzili wypowiedzi przedstawicieli EBC, próbując ocenić, kiedy może nadejść punkt zwrotny w polityce pieniężnej strefy euro.
Równolegle do dyskusji o stopach procentowych w strefie euro odbywało się forum poświęcone nadzorowi bankowemu, organizowane przez Europejski Bank Centralny. W trakcie wydarzenia Eurogrupa oraz przedstawiciele EBC podkreślali, że po serii kryzysów finansowych, pandemii i okresie wysokiej inflacji kluczowa staje się szeroko rozumiana odporność systemu bankowego. W wygłaszanych przemówieniach akcentowano, że nie chodzi wyłącznie o odpowiedni poziom kapitałów i płynności, lecz także o odporność operacyjną, cyberbezpieczeństwo, jakość ładu korporacyjnego i zdolność do zarządzania ryzykiem w warunkach dużej niepewności.
W trakcie forum pojawił się też wątek „ery nieufności”, w której obywatele i rynki z coraz większym sceptycyzmem podchodzą do instytucji finansowych, regulatorów i decydentów. Zapowiedziano dalsze prace nad poprawą przejrzystości działań nadzorczych, wzmacnianiem współpracy transgranicznej oraz dostosowywaniem regulacji do nowych modeli biznesowych w sektorze finansowym. Dotyczy to zwłaszcza roli dużych podmiotów technologicznych, usług chmurowych oraz rosnącej popularności rozwiązań z pogranicza finansów i technologii.
Dla gospodarki realnej taka dyskusja oznacza, że sektor bankowy w Europie pozostanie pod presją rosnących wymogów regulacyjnych. Dla przedsiębiorstw może się to przekładać na wyższe koszty pozyskania finansowania oraz bardziej restrykcyjne kryteria kredytowe, ale w zamian za większą stabilność systemu jako całości. Z punktu widzenia polskich banków i nadzoru krajowego istotne jest, że część standardów wypracowywanych na poziomie europejskim staje się de facto punktem odniesienia także dla rynku krajowego. Mijający tydzień pokazał, że temat odporności sektora finansowego pozostaje jednym z filarów debaty gospodarczej w Unii Europejskiej.
Na dane makroekonomiczne ze strefy euro inwestorzy czekali szczególnie w piątek, kiedy publikowano kolejne odczyty PKB za trzeci kwartał 2025 roku oraz wskaźniki zatrudnienia. Z rynkowych komentarzy wynikało, że oczekiwano lekkiego przyspieszenia tempa wzrostu kwartalnego do około 0,2 procent przy jednoczesnym spowolnieniu dynamiki rok do roku do okolic 1,3 procent. Taka konfiguracja oznacza, że gospodarka strefy euro wymyka się recesji, ale rośnie znacznie wolniej niż przed pandemią i wciąż zmaga się z konsekwencjami wysokiej inflacji oraz zaostrzonych warunków finansowania. Dodatkowo dane o zatrudnieniu miały pozostać relatywnie stabilne, co sugeruje, że rynek pracy pozostaje napięty mimo słabej aktywności.
W praktyce tego typu odczyty wpisują się w obraz gospodarki, która znalazła się na granicy stagnacji. W wielu krajach członkowskich wyraźnie widać osłabienie inwestycji prywatnych i popytu konsumpcyjnego, szczególnie w segmentach dóbr trwałego użytku. Firmy ostrożniej podchodzą do nowych projektów, a gospodarstwa domowe próbują odbudowywać realną siłę nabywczą po okresie wysokiej inflacji. Z drugiej strony przemysł i sektor usług stopniowo dostosowują się do wyższych cen energii i zmian w łańcuchach dostaw, co pomaga uniknąć gwałtownego załamania aktywności.
Dla polskich eksporterów i inwestorów ważne jest, że mimo słabości strefa euro wciąż utrzymuje dodatnią dynamikę wzrostu. Oznacza to, że popyt na towary i usługi z naszego regionu nie znika, choć może być bardziej chimeryczny i wrażliwy na zmiany kursów walutowych czy ceny surowców. W mijającym tygodniu rynek zinterpretował publikowane dane jako potwierdzenie scenariusza „ani bardzo źle, ani dobrze” – zbyt słabo, by bank centralny mógł szybko ciąć stopy, ale jednocześnie na tyle stabilnie, by uniknąć natychmiastowego kryzysu. Taki stan zawieszenia będzie prawdopodobnie wciąż kształtował dyskusję o polityce gospodarczej w strefie euro.
Za oceanem największym tematem mijającego tygodnia była coraz poważniejsza „mgła danych”, w jakiej musi działać Rezerwa Federalna. Przedłużający się przestój administracji rządowej doprowadził do wstrzymania publikacji kolejnych raportów z rynku pracy, a wiele wskazuje na to, że pod znakiem zapytania stanęła także publikacja kluczowego wskaźnika inflacji CPI za październik. Biuro Statystyki Pracy ograniczyło zbieranie danych w terenie, a część comiesięcznych raportów w ogóle nie dotarła do opinii publicznej. To sytuacja bezprecedensowa w najnowszej historii, szczególnie że sam Fed wielokrotnie podkreślał, iż jego decyzje są maksymalnie uzależnione od napływających danych.
Brak bieżących raportów makroekonomicznych oznacza, że członkowie FOMC muszą w większym stopniu polegać na modelach, danych wysokiej częstotliwości oraz wskaźnikach pośrednich, takich jak informacje z rynku obligacji czy nastrojów konsumenckich. Jednocześnie w samym Fed narastają różnice zdań co do dalszej ścieżki stóp procentowych. Część decydentów opowiada się za utrzymywaniem restrykcyjnego poziomu stóp jeszcze przez dłuższy czas, obawiając się odrodzenia inflacji, inni wskazują na ryzyko schłodzenia gospodarki i konieczność wcześniejszego złagodzenia kursu. Niepewność co do jakości danych tylko wzmacnia te napięcia i utrudnia rynkom ocenę, jaką decyzję podejmie Fed na kolejnym posiedzeniu.
Konsekwencje tej sytuacji wykraczają daleko poza granice USA. Rentowności amerykańskich obligacji, a także kurs dolara, wpływają na koszty finansowania w całej globalnej gospodarce, w tym w Polsce. Im większa niepewność co do trajektorii stóp w USA, tym większa skłonność inwestorów do gwałtownych zmian pozycji, co przekłada się na zmienność na rynkach walutowych i akcyjnych. W mijającym tygodniu wielu analityków podkreślało, że jeśli shutdown będzie się przedłużał, Fed może znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiał podejmować kluczowe decyzje przy ograniczonym dostępie do twardych danych – a to scenariusz, którego banki centralne starają się unikać za wszelką cenę.
W Japonii w centrum zainteresowania znalazły się wypowiedzi prezesa Banku Japonii, który w mijającym tygodniu ponownie podkreślił, że celem banku jest osiągnięcie umiarkowanej inflacji w okolicach 2 procent, ale takiej, która będzie podtrzymywana przez wzrost płac i poprawę aktywności gospodarczej, a nie wyłącznie przez czynniki kosztowe. Zdaniem szefa BOJ, gdy spojrzy się na inflację po odfiltrowaniu przejściowych szoków, widać jej stopniowe zbliżanie się do celu. Z kolei dane z rynku pracy pokazują napiętą sytuację – niskie bezrobocie, rosnące wynagrodzenia i stopniową poprawę konsumpcji.
Równocześnie w debacie pojawił się wyraźny wątek polityczny. Minister finansów stwierdziła, że inflacja w Japonii nie osiągnęła jeszcze stabilnie poziomu docelowego, co czyni ewentualne podwyżki stóp procentowych przedwczesnymi. Tymczasem na rynkach rosną oczekiwania, że po okresie stopniowego ograniczania ultrałagodnej polityki pieniężnej BOJ może być zmuszony do dalszych ruchów, zwłaszcza w obliczu bardzo słabego jena. Japońska waluta pozostaje blisko wieloletnich minimów względem dolara i euro, co podbija koszty importu i wzmacnia presję inflacyjną od strony cen surowców oraz dóbr sprowadzanych z zagranicy.
W praktyce oznacza to, że Bank Japonii stoi przed trudnym wyborem. Zbyt szybkie zacieśnianie polityki pieniężnej mogłoby zdusić dopiero co odradzającą się dynamikę płac i konsumpcji, podczas gdy zwlekanie grozi dalszym osłabieniem waluty i wzrostem napięć społecznych wynikających z rosnących cen. W mijającym tygodniu rynki interpretowały wypowiedzi władz monetarnych jako sygnał, że koniec ery ultraniskich stóp zbliża się, ale będzie rozłożony w czasie i mocno uzależniony od wyników wiosennych negocjacji płacowych. Dla globalnych inwestorów ma to duże znaczenie, ponieważ Japonia pozostaje jednym z kluczowych źródeł kapitału, który przez lata zasilał strategie oparte na różnicach stóp procentowych.
W mijającym tygodniu uwagę ekonomistów przyciągnęła także decyzja władz Republiki Południowej Afryki, które po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat zdecydowały się na obniżenie oficjalnego celu inflacyjnego. Nowy poziom docelowy został przesunięty w dół, co ma w założeniu wzmocnić wiarygodność polityki pieniężnej i sprzyjać niższym długoterminowym stopom procentowym. To ruch nietypowy na tle wielu innych gospodarek wschodzących, które w okresie wysokiej inflacji raczej rozszerzały dopuszczalne pasma wahań lub koncentrowały się na gaszeniu bieżących szoków cenowych, niż na rewizji celu.
Decyzja spotkała się z pozytywną reakcją rynków finansowych: rand umocnił się wobec głównych walut, a ceny obligacji wzrosły, co oznacza spadek rentowności. Inwestorzy odczytali zmianę jako dowód, że władze monetarne i fiskalne zamierzają w długim horyzoncie prowadzić bardziej odpowiedzialną, stabilizującą gospodarkę politykę. Jednocześnie rząd przedstawił jednak skromniejsze prognozy wzrostu PKB i wskazał na utrzymującą się wysoką relację długu publicznego do PKB, co przypomina, że sama zmiana celu inflacyjnego nie rozwiąże strukturalnych problemów gospodarki.
W szerszym kontekście przypadek Republiki Południowej Afryki może stać się ciekawym punktem odniesienia dla innych krajów wschodzących. Pokazuje bowiem, że możliwe jest wysłanie rynkom jednoznacznego sygnału priorytetu dla stabilności cen, nawet jeśli w krótkim okresie wiąże się to z koniecznością utrzymania wyższych stóp procentowych. W mijającym tygodniu analitycy dyskutowali, na ile taki ruch może poprawić długofalową atrakcyjność inwestycyjną kraju, zwłaszcza jeśli zostanie poparty realnymi reformami strukturalnymi. Dla polskich firm obecnych na rynkach Afryki to dodatkowe potwierdzenie, że otoczenie makroekonomiczne w części państw regionu może w nadchodzących latach ulegać wyraźnym przeobrażeniom.
Na antypodach kluczowym wydarzeniem tygodnia były wypowiedzi zastępcy prezesa Banku Rezerw Australii, który w wystąpieniu na konferencji branżowej wyraźnie ostudził nadzieje na szybkie obniżki stóp. Podkreślił, że tak zwana „buforowa” zdolność gospodarki, czyli różnica między popytem a potencjalnym poziomem produkcji, jest obecnie najmniejsza od czterech dekad. Innymi słowy, gospodarka pracuje bardzo blisko swoich możliwości, a dodatkowy wzrost popytu mógłby ponownie rozpędzić inflację. W tej sytuacji RBA ocenia, że przestrzeń do łagodzenia polityki pieniężnej jest ograniczona, mimo że część uczestników rynku liczyła na rozpoczęcie cyklu cięć już w 2026 roku.
Australijski bank centralny przypomniał, że w jego najnowszej projekcji inflacja ma powrócić do celu dopiero w połowie 2026 roku, a więc dużo później, niż jeszcze niedawno zakładali niektórzy analitycy. Władze monetarne zwróciły uwagę na silny rynek pracy, rosnące koszty jednostkowe pracy i wciąż podwyższone ceny usług, które razem mogą utrudniać dezinflację. W tle pojawiła się także krytyka pod adresem polityki fiskalnej rządu, który zdaniem części ekonomistów wspiera raczej branże mniej produktywne, co ogranicza potencjał wzrostu gospodarczego i zwiększa ryzyko utrzymywania się inflacji.
Reakcja rynków była dość szybka: wyceniane wcześniej w instrumentach pochodnych prawdopodobieństwo szybkich obniżek stóp wyraźnie spadło, a dolar australijski umocnił się wobec części głównych walut. Z globalnej perspektywy wypowiedzi przedstawicieli RBA wpisują się w szerszy obraz banków centralnych, które coraz mocniej komunikują strategię „wyżej na dłużej”, czyli utrzymywania stóp procentowych na podwyższonym poziomie przez dłuższy okres. Dla inwestorów i firm oznacza to, że koszt kapitału może pozostać relatywnie wysoki także w kolejnych latach, co wymusza większą selektywność projektów i dokładniejsze liczenie stóp zwrotu z inwestycji.
Narodowy Bank Polski – Inflacja i projekcja PKB, listopad 2025: https://nbp.pl/en/inflation-and-gdp-projection-november-2025 – oficjalna projekcja inflacji i wzrostu na lata 2025–2027.
Narodowy Bank Polski – Inflacja i projekcja PKB (materiały PDF): https://nbp.pl/wp-content/uploads/2025/11/November_2025.pdf – prezentacja wyników projekcji wraz z komentarzem analitycznym.
Narodowy Bank Polski – Komunikat po posiedzeniu RPP, listopad 2025: https://nbp.pl/wp-content/uploads/2025/11/Komunikat-RPP-listopad-2025-ANG.pdf – omówienie decyzji w sprawie stóp procentowych i bieżącej oceny inflacji.
Polskie Radio – prognozy NBP dla inflacji i wzrostu: https://www.polskieradio.pl/395/7786/Artykul/3604583 – streszczenie projekcji inflacji i PKB dla Polski na lata 2025–2027.
IMF – World Economic Outlook, październik 2025: https://www.imf.org/en/publications/weo/issues/2025/10/14/world-economic-outlook-october-2025 – globalne prognozy wzrostu i inflacji wraz z analizą scenariuszy ryzyka.
Bank of England – Monetary Policy Report, listopad 2025: https://www.bankofengland.co.uk/monetary-policy-report/2025/november – raport towarzyszący decyzji w sprawie stóp procentowych, zawierający szczegółowe projekcje dla gospodarki brytyjskiej.
Europejski Bank Centralny – wywiad z prezes Christine Lagarde: https://www.ecb.europa.eu/press/inter/date/2025/html/ecb.in251111~4f240ca235.en.html – stanowisko EBC w sprawie przyszłej ścieżki stóp procentowych i procesu dezinflacji.
Europejski Bank Centralny – wystąpienie na forum nadzoru bankowego: https://www.ecb.europa.eu/press/key/date/2025/html/ecb.sp251114~5895764cc6.en.html – omówienie roli nadzoru i regulacji w budowaniu odporności sektora finansowego.
XTB – kalendarz makroekonomiczny: https://www.xtb.com/int/market-analysis/news-and-research/economic-calendar-eurozone-gdp-and-speeches-from-additional-fomc-members – zapowiedzi i pierwsze szacunki danych o PKB i zatrudnieniu w strefie euro.
Bloomberg – Data Fog Intensifying for Fed as Shutdown Delays US Inflation Numbers: https://www.bloomberg.com/news/articles/2025-11-08/data-fog-intensifying-for-fed-as-shutdown-delays-us-inflation-numbers – analiza wpływu przestoju administracji rządowej na dostępność danych dla Rezerwy Federalnej.
Reuters – Bank of Japan aims for wage-driven inflation, aligns with government view: https://www.reuters.com/markets/us/boj-targetting-moderate-inflation-backed-by-wage-gains-ueda-says-2025-11-13/ – omówienie strategii BOJ i napięcia między celem inflacyjnym a sytuacją na rynku pracy.
Financial Times – South Africa lowers inflation target for first time this century: https://www.ft.com/content/9021308e-37b9-424f-b135-367ce9254fdf – informacje o zmianie celu inflacyjnego w Republice Południowej Afryki i reakcji rynków.
The Australian / komentarze RBA – Capacity constraints point to no rate cuts: https://www.theaustralian.com.au/nation/capacity-constraints-point-to-no-rate-cuts-rba-deputy-governor/news-story/758fd8e7ee42b8c774aa0504bf6ec302 – wystąpienie zastępcy prezesa RBA dotyczące ograniczeń podażowych i perspektyw stóp procentowych.