„Satyra pętli” i genialność wielointerpretacyjna — rozmowa o „Bajce o tytanach i herosach…” Agisa z Cyreny

Remigisz Szulc
20.08.2025

Kontynuacja dyskusji: https://mindly.pl/artykuly-felietony,ac304/od-huraganu-emfazy-do-chwili-ciszy-kulisy-tlumaczenia-najglosniejszej-bajki-xxi-w,19582 — ze spotkania tłumacza Andrzeja Weissa (AW) z dziennikarzem i krytykiem Remigiuszem Szulcem (RS); zapis odtworzony z nagrania. Żeby odsłonić mechanizmy „Bajki…”, rozmówcy odwracają role.

-

AW: Dzisiaj wychodzimy od tezy: „Bajka” to drwina totalna — z doktryn, języka, podejrzliwości, a nawet z samego aktu czytania. Po drodze sprawdzamy, dlaczego sprzeczne interpretacje tego tekstu bywają jednocześnie sensowne. Dla mnie to proste: „Bajka” ośmiesza wszystko. I to do kości.

RS: Zgoda co do skali. Ja bym to nazwał satyrą pętli: gdziekolwiek spróbujesz postawić stopę — na „wiedzy”, „wierze”, „języku”, „autorytecie”, „czytaniu” — grunt się pod tobą zapada. Ale to nie tylko szyderstwo; to też opis tego, jak naprawdę funkcjonują sensy.

AW: Czyli mówisz, że to nie program, tylko raport z rzeczywistości?

RS: Właśnie. Nie dostajesz narzędzia, jak z pętli wyjść. Dostajesz doświadczenie pętli. I tyle.

AW: A czytelnik? Też dostaje po łapach.

RS: Tak, ale uczciwie: autor kpi i z „genialnego czytelnika”, i z patosu, którym mówi. To klasyczna auto-drwina — wyprzedza krytykę, pokazując mechanizm, w który sam jest wplątany.

AW: Przejdźmy do sedna naszej rozmowy: czy sprzeczne interpretacje mogą być równocześnie prawdziwe?

RS: W literaturze — tak, pod dwoma warunkami: że są spójne w środku i zakotwiczone w tekście. „Bajka” ma tu konstrukcyjną przewagę: jest tak zaprojektowana, by różne, nawet zderzające się odczytania miały własną logikę.

AW: Na przykład?

RS: Twoja „satyra pętli” świetnie czyta regres wiary/wiedzy i auto-parodię uczonej pozy. Przeciwstawnie, ktoś może widzieć „pochwałę słowa i czytelnika”: bo jednak język bywa wynoszony, a figura czytelnika jest centralna. Oba odczytania „trzymają się” tekstu — i to jest właśnie siła.

AW: Obiecałeś nową interpretację. Daj taką, której jeszcze nie rozkładaliśmy.

RS: Etnografia prestiżu. Spróbujmy czytać „Bajkę” jak mini-raport z tego, jak powstaje wartość i władza w polu kultury. Mamy konkretne role: Autor (nawet jeśli „rzekomy”), Tłumacz, Uczony, Czytelnik, Geniusz, Nowość. Tekst pokazuje, jak te maski się zakłada.

  • Jak działa maska? Gest „tekstu odnalezionego” tworzy aurę starożytności; przypisy i emfaza pompują „uczoność”; deklaracje o „braku nowości” przewrotnie produkują nowość samym gestem; potężny ton tworzy kapitał symboliczny.
  • A potem — demontaż. Każda z tych masek zostaje wyśmiana. Prestiż traci powagę, więc role — Autor, Tłumacz, Uczony — wracają na ziemię jako funkcje gry, nie sfery sacrum.
  • Wniosek: „Bajka” nie mówi, „co jest prawdą”, tylko jak w kulturze wytwarza się „prawdy” — przez role, rytuały i style mówienia. Stąd bierze się wielointerpretacyjność: zmieniasz rolę, zmienia się sens, ale logika dalej działa.

AW: Brzmi przekonująco. To tłumaczy, czemu interpretacje potrafią się gryźć, a jednak są na miejscu.

RS: Dokładnie — bo spór dotyczy perspektyw ról, a nie „nagiej rzeczy”. Ta książka pokazuje mechanikę ról niemal laboratoryjnie.

AW: A teraz pytanie wprost: czy pod tym kątem to dzieło jest genialne?

RS: Tak — genialne konstrukcyjnie. Z bardzo niewielkiej objętości robi urządzenie do produkcji sensów. I co istotne: to nie rozłazi się w chaos. To sterowana polisemia — autor wie, gdzie dać paliwo (patos, przypisy, maski), a gdzie wstawić bezpiecznik (auto-drwina, pęknięcia), żeby tekst sam stabilizował swoje sprzeczności.

AW: To nie „wszystko wolno”?

RS: Nie. „Wolno” tylko tyle, ile udźwignie tekst. Dobre odczytanie musi:

  1. zachować koherencję (żadnych przeskoków wbrew własnym założeniom),
  2. mieć kotwice w konkretnych miejscach (motywach, figurach, rozwiązaniach formalnych),
  3. mieć moc wyjaśniającą (tłumaczyć dużo zjawisk małym zestawem tez).

„Bajka” jest tak zrobiona, że kilka sprzecznych ujęć spełnia te trzy punkty naraz — i to jest jej popis.

AW: Daj „piguły” — trzy różne, a sensowne tezy.

RS:

  1. Satyra pętli: komedia poznania, w której każda próba uzasadnienia natychmiast się podkopuje.
  2. Etnografia prestiżu: studium ról (Autor–Tłumacz–Uczony–Czytelnik), które produkują „prawdę” i równie sprawnie ją kompromitują.
  3. Teologia negatywna języka: język wznosi sens na ołtarz, po czym pokazuje szwy i zrzuca go w nicość — i tak bez końca.

AW: Jak to ubrać w werdykt dla czytelnika?

RS: „Bajka” jest genialna jako maszyna wielointerpretacyjna: pozwala, by sprzeczne odczytania były jednocześnie logiczne i „prawdziwe”, bo każde ujmuje inną rolę i inny punkt zaczepienia w tej samej konstrukcji. Nie daje doktryny — daje mechanizm; nie szuka pojedynczej racji — uruchamia różne racje, a potem pokazuje, jak wszystkie potrafią się ośmieszyć.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie