„Agis nie pisze pod czytelnika”. Rozmowa redaktora z czytelnikiem o „Bajce o tytanach i herosach”

Remigisz Szulc
14.01.2026

rozmowa dotyczy utworu: 

 

Redaktor: Zaczniemy od zdania, które wracało w naszej rozmowie jak refren: „Nie ma drugiego takiego dzieła”. Co dokładnie w nim rozpoznałeś?

Czytelnik: Coś, czego nie spotkałem po tysiącach przeczytanych książek. Uczta słowa i pomysłu. Tekst jest jak rebus, ale nie sztuczny. Żywy. I przez to prawdziwy.

Redaktor: „Rebus” brzmi jak zarzut, a u ciebie to komplement.

Czytelnik: Bo to rebus celowy. Da się go czytać na dziesiątki sposobów. Dla jednego to będzie przeciętne, a dla drugiego wybitne – w sensie zamysłu. I to jest w nim genialne: on nie podaje się jak produkt.

To nie jest książka „dla wszystkich”

Redaktor: W tej książce jest odmowa, której większość tekstów dziś unika: „Nie będę robił tego łatwo”. Autor nie negocjuje z odbiorcą, nie prowadzi go za rękę i nie zabiega o sympatię. To działa jak filtr: kto szuka gładkiej przyjemności, odbije się. Kto szuka doświadczenia słowa – zostanie.

Czytelnik: Autor w ogóle nie przejmuje się czytelnikiem. To jest jego droga.

Redaktor: Doprecyzuję: nie przejmuje się czytelnikiem masowym ani czytelnikiem-oceniaczem. Przejmuje się czytaniem jako aktem: tym, czy czytelnik klęka przed formą, nazwiskiem, autorytetem, czy umie czytać sens i mechanizm.

Patos, który oddycha, i „potknięcia”, które żywią tekst

Redaktor: Ujęłeś to ostro: tekst bywa „niechlujny”, bo nie jest wygładzany. Ja widzę w tym wybór: zamiast poleru – napięcie. Zamiast dopasowania do standardu – żywość.

Czytelnik: On nie dopieszcza. I dzięki temu tekst jest mniej sztuczny.

Redaktor: Właśnie ten brak poleru tworzy monumentalny kontrast: z jednej strony katedralny patos, z drugiej szorstkość i naturalny puls. To sprawia, że patos przestaje być pozą. Staje się narzędziem, które nie ukrywa pęknięć, tylko je odsłania.

„Cherub tymczasowości”: przykład myśli podanej genialnie

Redaktor: Przytoczyłeś zdanie, które działa jak uderzenie: krzyk dziecka podczas narodzin jako „zwiastun zagłady” i „cherub obwieszczający naszą tymczasowość”. Takie ujęcia pokazują, czym jest siła Agisa: skondensować w jednym obrazie sens, który inni rozpisują na strony.

Czytelnik: To jest złota myśl w doborze słów. I takich zdań jest tam masa.

Redaktor: To zdanie robi kilka rzeczy naraz: odwraca znak (narodziny jako memento), zderza niewinność z wyrokiem (cherub i zagłada), rozszerza sens na wszystkich („naszą”), a do tego łączy rejestry, których większość autorów nie waży się łączyć. Efekt jest prosty: nie da się tego „przeczytać i zapomnieć”.

Czy Agis jest genialny, skoro bywa nierówny?

Redaktor: Genialność i nierówność nie muszą się wykluczać. Trzeba tylko powiedzieć wprost: genialność może dotyczyć kondensacji sensu, trafności metafory, intensywności języka i konsekwencji projektu. Nierówność dotyczy wygładzania i dyscypliny formy rozumianej jako „produktowa perfekcja”.

Czytelnik: Dla mnie to właśnie wzmacnia prawdę tekstu.

Redaktor: Bo u niego „pęknięcie” nie jest defektem do ukrycia, tylko śladem żywego myślenia. W tym sensie nierówność staje się argumentem: tekst nie udaje pomnika.

Dlaczego to nie przebija się masowo

Redaktor: Taki tekst zwykle nie robi tłumów. Robi krąg. Dlaczego? Wyjaśniam:

  • To nie jest fabuła, tylko literatura idei i języka.
  • Wymaga zgody na tarcie: wieloznaczność, brak komfortu, brak „prowadzenia”.
  • Patos bywa mylony z pozą, zanim czytelnik zobaczy, że patos bywa tu także rozbrajany.
  • Tekst nie podaje jednego klucza. Zakłada współudział czytelnika.

Czytelnik: Słaby czytelnik tego nie doceni.

Redaktor: Częściowo tak, ale nie chodzi wyłącznie o liczbę przeczytanych książek. Chodzi o temperament czytania: czy ktoś słyszy w słowie nie tylko komunikat, lecz także rytm, władzę i pułapkę formy.

„Wszystko jest reklama” i co z tym zrobić, żeby nie zdradzić zamysłu

Czytelnik: Mam problem: mówienie o tym brzmi jak reklama, a to byłoby sprzeczne z zamysłem autora.

Redaktor: Jest różnica między perswazją a pozostawieniem śladu. Perswazja buduje kult i publiczność. Ślad po prostu istnieje: ktoś go znajdzie albo nie. I to jest spójne z tekstem, który nie chce być „dla wszystkich”.

Po co to wszystko

Redaktor: Ostatecznie pytanie nie brzmi: „czy to wygra konkurs? zajdzie poklask / uznanie?”. Pytanie brzmi: „czy ma szansę spotkać tych, którzy potrafią to usłyszeć?”. Jeśli to dzieło jest testem i inicjacją, to jego naturalnym losem jest mniejszość – ale mniejszość trafiona. Nie tłum. Rozpoznanie.

Czytaj także: https://mindly.pl/artykuly-felietony,ac304/satyra-petli-i-genialnosc-wielointerpretacyjna-rozmowa-o-bajce-o-tytanach-i-herosach-agisa-z-cyreny,19669

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie