Piosenki, które przekroczyły granice żenady, ale i tak stały się światowymi hitami

Krzysztof Jagielski
24.08.2020

Z muzyką, podobnie jak z każdą inną formą działalności artystycznej już tak jest, że musi znaleźć swojego odbiorcę. Najlepiej wielu odbiorców, bo to gwarantuje duży sukces finansowy. Nie ma się więc czemu dziwić, że wielu muzyków czy raczej autorów muzyki schlebia tym najniższym gustom. Po latach nikt już o nich nie pamięta, ale co zarobili, to ich. W naszym zestawieniu zebraliśmy kilka wyjątkowo słabych, wręcz żenujących piosenek, które stały się międzynarodowymi hitami i zarobiły fortunę dla swoich autorów.

„Barbie girl”

Czy ktokolwiek jeszcze pamięta zespół Aqua? No właśnie. Wszyscy natomiast kojarzą maksymalnie irytującą piosenkę o kobiecie, której wydaje się, że jest lalką Barbie. „C’mon Barbie, let’s go party” to jeden z najgłupszych tekstów w dziejach muzyki. I co z tego? Piosenka była męczona przez wszystkie stacje radiowe miesiącami i pozwoliła jej twórcom nieźle się obłowić.

„The Ketchup Song”

Piosenka lepiej znana pod tytułem „Asereje”, wykonana przez zespół o jakże kreatywnej nazwie Las Ketchup. Domyślamy, że ten potworek był trochę takim muzycznym żartem, pastiszem, ale sumarycznie stał się światowym hiciorem. Co z tego, że piosenka jest tak infantylna, że bolą uszy, skoro tekst można przyswoić w kilkanaście sekund i fajnie do tego potańczyć na weselu?

„Crazy Frog”

Poważni twórcy muzyki elektronicznej, jak Jean Michele Jarre, powinni wytoczyć twórcy tej piosenki proces. Dlaczego? Ponieważ szkaluje ona wizerunek całego gatunku i sprawia, że przeciętny słuchacz może sobie pomyśleć, iż muzyka elektroniczna jest może tylko stopień wyżej niż disco polo. „Crazy Frog” autorstwa niejakiego Axela F to bez wątpienia jedna z najbardziej denerwujących nut, jaką można usłyszeć w życiu. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że tego nie da się „odsłyszeć” i dźwięki tej irytującej żaby zostają w głowie na długo.

„Gangnam style”

Od tej muzycznej sodomy i gomory zaczęła się światowa moda na K-Pop, czyli taki koreański odpowiednik disco polo. Różnica polega na tym, że poetyka i estetyka K-Popu jest chyba jeszcze gorsza niż twórczość naszych gwiazdek. Piosenka niejakiego PSY była pierwszą, która zanotowała miliard wyświetleń  na YouTube. Nie chcemy wyciągać pochopnych wniosków, ale to chyba mówi wiele o stanie naszej cywilizacji.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.